Do tej pory wykryto ponad 1,2 tys. przypadków zakażenia bakterią, a kilkanaście osób już zmarło. Prawie wszystkie ofiary śmiertelne pochodzą z północy Niemiec.
Tamtejsi przedstawiciele władz podejrzewają, że źródłem zakażenia są ogórki, które sprowadzono z Hiszpanii. Dlatego wprowadzono całkowity zakaz importu wszystkich warzyw i owoców z tego kraju. Podobne zakazy wprowadziły już Rosja, Belgia, Francja, Czechy i Austria.
Ale sami Hiszpanie uważają, że warzywa zostały zakażone w czasie transportu. Tamtejszy rząd podał, że w Hiszpanii do tej pory nie znaleziono żadnego warzywa zakażonego bakterią, mimo że tamtejsi sprzedawcy korzystają z tych samych źródeł co Niemcy. Co najmniej jeden Hiszpan zarażony E. coli trafił do szpitala, ale dziesięć dni temu wrócił on z Niemiec. Przypadki zakażenia stwierdzono także w Danii, Wielkiej Brytanii, Holandii i Austrii. W większości przypadków chorzy przebywali wcześniej w Niemczech. Źródła UE potwierdziły także dwa przypadki w Stanach Zjednoczonych, również u osób, które wróciły z Niemiec.
Dlatego hiszpański rząd będzie się domagał od Brukseli odszkodowań dla rolników. Według niego straty mogą sięgać 200 mln euro. Hiszpańska minister rolnictwa Rosa Aguilar zwróciła się do Niemiec o wyjaśnienia, jak transportowano i dystrybuowano w sklepach w Niemczech ogórki importowane z Hiszpanii. Sami farmerzy zapewniają, że w ciągu kilku najbliższych dni udowodnią, że to nie oni są odpowiedzialni za skażenie. Wyniki analiz próbek ziemi, wody i warzyw z Andaluzji, skąd pochodziły skażone ogórki, mają być znane w środę.