Biznes Ludzie Pieniądze

Działaczem być. Państwo w państwie, czyli klawe życie związkowców

Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska
06.06.2011 , aktualizacja: 12.06.2011 11:34
A A A Drukuj
Związkowiec to ma klawe życie. Dodajmy - związkowiec w państwowej spółce 
5 maja 2011 r. Protest przed siedzibą KGHM, podczas którego doszło do starć z ochroną i policją. W niebieskiej czapeczce Ryszard Zbrzyzny poseł SLD, szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego w KGHM
5 maja 2011 r. Protest przed siedzibą KGHM, podczas którego doszło do starć z ochroną i policją. W niebieskiej czapeczce Ryszard Zbrzyzny poseł SLD, szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego w KGHM
SONDAŻ
Związki zawodowe...

... dobrze spełniają swoją rolę w społeczeństwie
... są niezbędne dla kontroli pracodawców, ale wymagają silniejszego nadzoru
... to organizacje pasożytnicze, służą tylko swoim

Tuż przed mistrzostwami świata w piłce nożnej w 2010 r. poseł SLD i lider związkowy w KGHM Ryszard Zbrzyzny zażądał od władz spółki telewizora, anteny satelitarnej i dwóch klimatyzatorów. Miały się znaleźć w biurze związku w celu "oglądania i nagrywania materiałów o KGHM". - To zamówienie nie miało nic wspólnego z mistrzostwami. Chcieliśmy dostosować standard biur związkowych do tego, jaki ma zarząd KGHM - tłumaczył w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Zbrzyzny. Oczywiście. Przecież gdyby chodziło o mistrzostwa, należałoby jeszcze zamówić ze dwie skrzynki dobrego piwa.

Przywilejów nie oddamy

Związki zawodowe są silne w budżetówce i dużych firmach z udziałem skarbu państwa (KGHM, kopalnie, Poczta Polska). Zwłaszcza tych, które mają dominującą, jeśli nie monopolistyczną pozycję (energetyka), a ich protest może sparaliżować kraj (kolej). Związkowcy kojarzeni są głównie z obroną przywilejów branżowych.

Czytaj także: "KGHM: Ich zachowanie bulwersuje Polaków"

Potwierdzają to analizy, m.in. "Dialog społeczny w Polsce" przygotowany przez prof. Juliusza Gardawskiego z SGH. I tak:

Związek Nauczycielstwa Polskiego (należy do OPZZ) stoi na straży Karty nauczyciela. 

Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych walczy o zachowanie przywilejów emerytalnych, m.in. prawa do emerytury już po 15 latach pracy, bez względu na wiek. 

Związki górnicze strzegą specjalnych emerytur, do których państwo dorzuca z budżetu 4,5 mld zł rocznie (plus 0,5 mld zł na otwieranie nowych pokładów). Wywalczyli je sobie kamieniami i petardami przed wyborami w 2005 r. - Jeżeli rząd spróbuje ruszyć emerytury górnicze, to się przekona, jacy jesteśmy silni - mówi przewodniczący "S" Piotr Duda. 

Tymczasem huty, które są w Polsce w rękach prywatnych, za pracujących przy piecach hutników płacą dodatkową składkę. I dzięki temu hutnicy mają prawo do wcześniejszych emerytur (tzw. pomostowych) ze względu na ciężką pracę.

Czytaj także: KGHM - Kolos na miedzianych nogach

Górnicy nie chcą prywatyzacji 

spółek węglowych. Wolą, aby to podatnicy finansowali ich emerytury. W Jastrzębskiej Spółce Węglowej żądają, by skarb państwa zachował w niej kontrolę, wywalczyli sobie także 10-letnie gwarancje zatrudnienia. Podobne gwarancje dostali za rządów PiS energetycy. 

Najbliższe ogólnokrajowe demonstracje mają skłonić rząd do obietnic, że w przyszłej kadencji nie ruszy branżowych przywilejów. Tak już się zdarzyło: w 2007 r. Platforma obiecała miedziowcom, że nie dopuści do prywatyzacji KGHM.

Kto broni interesów pracowników...

Związkowcy protestują przeciw prywatyzacji, bo w państwowych spółkach są silne i wpływowe zwiazki. W Kompanii Węglowej jest ich 170, w KGHM -?49. Działacze mają się jak pączki w maśle, bo firma musi z własnej kieszeni opłacić związkowe etaty. W zeszłym roku minister skarbu Aleksander Grad przygotował raport, ile spółki państwowe wydają na ten cel pieniędzy - 51 mln zł! Sam KGHM płaci za etaty związkowe 8 mln zł.

Czytaj także: Jak zarabiać, to w KGHM. Trzej związkowcy dostali 700 tys. złotych

Związków jest sporo - według GUS ponad 19 tys. - ale należy do nich coraz mniej osób: dziś zaledwie 7 proc. dorosłych Polaków, czyli ok. 15 proc. pracowników najemnych (CBOS, lipiec 2010 r.). W wielu krajach Unii w związkach jest 70-50 proc. pracowników. Wygląda na to, że w Polsce mamy bardzo dużo działaczy związkowych, ale członków związków - mało. 

Zapewne także dlatego, że nasze związki są bardzo upolitycznione. OPZZ jest związany z SLD; "Solidarność" jest identyfikowana z PiS, choć nowy jej szef zapowiada, że to zmieni. Polskie związki nie kojarzą się z zabieganiem o prawa pracownicze w zwykłych, prywatnych firmach.

- Związki w Polsce są słabą instytucją. Możliwość organizacji strajków, jeśli nie ma klimatu do protestów, jest nikła. Sami pracownicy uważają, że związki niewiele mogą, są bezsilne. Straciły możliwość solidarnego mobilizowania pracowników. Po pierwsze, są o wiele mniej liczne niż na Zachodzie. We Francji mamy do czynienia z paradoksem. Związki są potężne, choć zrzeszają tylko 7 proc. pracowników, czyli dwa razy mniej niż w Polsce. Jednak są w stanie zmobilizować milionowe demonstracje. W Warszawie, by zorganizować protest na 40 tys. osób, trzeba autokarami zwozić uczestników z innych miast - mówił prof. Gardawski w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej".

W sektorze prywatnym związki są ledwo widoczne, choć w Polsce związek założyć jest bardzo łatwo: wystarczy skrzyknąć 10 osób w firmie. Jeśli pracodawca blokuje powstanie związku, to łamie prawo. Ale warto się zastanowić, dlaczego w Polsce związki zawodowe tak słabo bronią praw pracowników w firmach prywatnych. Dlaczego pracodawcy, ryzykując procesy i zły wizerunek, stają na głowie, by nie dopuścić do powołania związku?

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów