Udziały w gazociągach kupuje od Statoil spółka Solveig Gas Norway. Jej największym partnerem z pakietem 45 proc. udziałów jest kanadyjski fundusz emerytalny Canada Pension Plan Investment Board, 30 proc. ma niemiecki koncern ubezpieczeniowy Allianz, a 25 proc. należy do rządowego
funduszu inwestycyjnego emiratu Abu Zabi znad Zatoki Perskiej.
- Uważamy, że możemy wykorzystać gdzie indziej nasze kompetencje, z większym zwrotem na inwestycji - powiedział rzecznik Statoil Baard Glad Pedersen. Eksploatacja gazociągów przynosi zyski pewne i stabilne, jednak mniejsze niż eksploatacja złóż gazu.
Po sfinalizowaniu transakcji Statoil zachowa 5 proc. udziałów w sieci norweskich gazociągów, najdłuższej na świecie sieci podmorskich gazociągów. W zeszłym roku siecią tych rur o długości 7,8 tys. km przetransportowano 100 mld m sześc. gazu ze złóż na Morzu Północnym do Wlk. Brytanii oraz Niemiec. Przychody z transportu tego gazu wyniosły prawie 5 mld dol.
Do tej pory ponad 70 proc. udziałów w norweskich gazociągach miały kontrolowane przez rząd w Oslo firmy Statoil i Petoro, a reszta należała do firm eksploatujących złoża gazu w Norwegii. Prowadziło to czasem do sporów, gdy mniejszościowi zagraniczni wspólnicy norweskich gazociągów zarzucali Oslo, że faworyzuje interesy rodzimych firm.
W zeszłym roku amerykański koncern
ExxonMobil sprzedał 9,4 proc. swoich udziałów w norweskich gazociągach funduszowi Njord Gas Infrastructure, który zawiązały banki UBS ze Szwajcarii i Caisse des Depots z Francji.
W kwietniu norweski
dziennik Aftenposten napisał, że także francuski Total i brytyjsko-holenderski
Shell chcą sprzedać swoje udziały (w sumie 11,1 proc.) w gazociągach, ale koncerny nie potwierdziły tych doniesień.