Poseł Lidia Staroń (PO) opuszczała posiedzenie komisji zła jak osa. Liczyła, że skieruje ona bez zbędnych ceregieli projekt ustawy do drugiego czytania w Sejmie. Ta postanowiła jednak wcześniej zasięgnąć opinii ekspertów z Biura Analiz Sejmowych oraz rządu. Wniosek Józefa Rackiego z PSL w tej sprawie poparły SLD i PiS. Jak tłumaczył nam Andrzej Adamczyk z PiS, niektóre z proponowanych przez Platformę rozwiązań mogą być sprzeczne z konstytucją. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych jest pomysł, by w spółdzielczych budynkach, w których choć jedno mieszkanie jest w pełni własnościowe (ma status prawa odrębnej własności), powstawała automatycznie wspólnota mieszkaniowa. Obecnie dzieje się tak z chwilą wyodrębnienia własności wszystkich lokali. Innymi słowy, gdy wszyscy posiadacze lokatorskiego bądź własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu przekształcili je w prawo odrębnej własności.
Sęk w tym, że spółdzielcy nie palą się do tego. Prawdopodobnie wielu nie widzi sensu wydawania pieniędzy na notariusza, skoro spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu i prawo odrębnej własności są tak samo zbywalne, czyli że można je sprzedać, zamienić, podarować dzieciom. Projekt PO zakłada więc, że akt notarialny już nie będzie potrzebny. Wystarczy, że zarząd lub walne zgromadzenie spółdzielni wyda uchwałę określającą przedmiot odrębnej własności poszczególnych lokali w danej
nieruchomości. Jedyną formalnością będzie wtedy założenie księgi wieczystej, do której sąd wpisze nazwisko nowego właściciela.
Lidia Staroń tłumaczyła, że nie można dłużej tolerować sytuacji, gdy właściciel
mieszkania niebędący członkiem spółdzielni nie ma absolutnie żadnego wpływu na sposób, w jaki zarządza ona nieruchomością. Co innego, gdy powstanie wspólnota mieszkaniowa. Właściciele mieszkań mający większość udziałów w nieruchomości mogliby powierzyć zarządzanie nią komuś innemu, np. prywatnej spółce.
Autorzy projektu ustawy chcą też rozwiązać problem spółdzielni, które wybudowały
domy na cudzym gruncie. W ciągu 12 miesięcy uzyskają go na własność przez zasiedzenie, jeśli w tym czasie nie zgłosi się właściciel. Np. jeśli jest nim gmina, mogłaby oddać spółdzielni grunt w użytkowanie wieczyste. Z kolei osoba prywatna miałaby prawo do odszkodowania.
PO zrezygnowała natomiast z pomysłu, by spółdzielcze mieszkania lokatorskie uzyskały status ograniczonego prawa rzeczowego. Podobnego jak dziś prawo własnościowe. Oznacza to, że mieszkań lokatorskich w dalszym ciągu nie będzie można dziedziczyć lub sprzedać.
Tymczasem, Związek Zawodowy "Budowlani" zapowiedział na środę "manifestację w obronie tysięcy miejsc pracy w spółdzielniach mieszkaniowych". Dodajmy, że związkowcy będą demonstrować pod Sejmem (w godzinach od 11.00 do 13.00) przeciwko przyjęciu projektu ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych autorstwa grupy posłów PO. Związek wyjaśnia, że projekt ten "przewiduje wprowadzenie szeregu niekonstytucyjnych rozwiązań prawnych, które w konsekwencji mogą doprowadzić do likwidacji spółdzielczości mieszkaniowej w Polsce".
"Projekt został negatywnie zaopiniowany przez specjalistów prawa konstytucyjnego i w przypadku uchwalenia zostanie z pewnością zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego" - czytamy w komunikacie.