Po 40 latach negocjacji Rosja i Norwegia wymieniły się we wtorek dokumentami ratyfikującymi umowę, która ustala granicę pomiędzy strefami ekonomicznymi obu państw w Arktyce.
Tuż przy brzegu będzie ona przedłużeniem granicy lądowej, a potem, meandrując po Morzu Barentsa, wciśnie się pomiędzy norweski Svalbard a rosyjską Ziemię Franciszka Józefa, sięgając głęboko w Ocean Arktyczny, przez Rosjan zwany Lodowatym. Umowa wejdzie w życie w ciągu miesiąca.
Wieloletnie negocjacje zostały przyspieszone przez zmiany klimatyczne. Topniejące lody w Arktyce ułatwiają żeglugę po zimnych wodach Północy, a także otwierają dostęp do bogatych złóż surowców mineralnych. Naukowcy ze Służby Geologicznej USA (USGS) szacują, że w Arktyce znajduje się 30 proc. nieodkrytych jeszcze zasobów gazu i 13 proc. ropy naftowej.
80-90 proc. z nich leży w szelfach kontynentalnych, a więc zgodnie z prawem morskim należy do państw położonych wokół Oceanu Arktycznego i "przyklejonych" do niego mórz (USA, Kanady, Danii-Grenlandii, Islandii, Norwegii i Rosji). Według szacunków geologów nawet połowa arktycznych surowców naturalnych jest położona w strefie ekonomicznej Rosji. Norwegia ma jednak do nich łatwiejszy dostęp, jej morza są bowiem dłużej wolne od lodu.