Wyniki swoich badań eksperci Deloitte zapisali w raporcie "Annual Review of Football Finance 2011". Oceniali w nim sezon 2009/10. Okazuje się, że europejski rynek futbolowy odnotował wzrost przychodów o 4 proc.
Niezmiennie największy przychód generuje angielska
Premier League. Należące do niej kluby miały aż 2,5 mld euro przychodów (wzrost o 0,2 mld). Kluby niemieckiej Bundesligi były o ponad 800 mln euro gorsze. Ale to liga niemiecka ma najwyższą średnią frekwencję na stadionach (42 700). To oraz wzrost przychodów z reklam dało Bundeslidze drugie miejsce w rankingu Deloitte. Za nią była hiszpańska La Liga, której przychody wzrosły najbardziej - o 8 proc. To zasługa głównie Realu Madryt i Barcelony, które generują ponad połowę przychodów La Liga. Za Hiszpanami były włoska
Serie A i francuska Ligue 1.
Główną siłą napędową lig "wielkiej piątki" okazały się przychody z transmisji (wzrost o 7 proc.). W sumie przekroczyły 4 mld euro.
- Wzrost przychodów we wszystkich europejskich ligach "wielkiej piątki" w czasie kryzysu ekonomicznego to imponujące osiągnięcie. Lojalność fanów bez względu na sytuację gospodarczą oraz trwała współpraca z nadawcami i sponsorami pokazują, że najbardziej popularny na świecie sport nie stracił na swojej atrakcyjności - skomentował Dan Jones, partner w Sports Business Group Deloitte w Wielkiej Brytanii.
Najbardziej dochodową ligą europejską okazała się ponownie
Bundesliga, pomimo spadku zysków operacyjnych ze 172 mln do 138 mln euro. Za nią była Premier League (101 mln euro zysku operacyjnego). Serie A i Ligue 1 nadal generują straty.
Wśród krajów spoza "wielkiej piątki" największe przychody miały ligi w Holandii (420 mln), Turcji (378 mln) i Rosji (368 mln). Szóste miejsce w Europie miała angielska Championship (odpowiednik naszej 1 ligi) 497 mln euro przychodów. Przychody polskiej ligi w 2009 r. to 262 mln zł, czyli jakieś 65 mln euro.