Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski: Spotyka pan nieznajomego. I on pyta: "A pan, panie Wojciechu, to czym się zajmuje?". Co mu pan odpowiada? Wojciech Suchomski: Jestem analitykiem giełdowym, biznesmenem. Tak, tak bym się przedstawił. Skończyłem finanse i bankowość na Uniwersytecie Łódzkim. Pracowałem w wielu instytucjach finansowych.
Na przykład? - W banku w Polsce, ostatnio w banku Lloyds w Wielkiej Brytanii, byłem też analitykiem w kilku firmach.
A ta oryginalniejsza część pańskiej profesji? - Aaa, rozumiem. Jestem analitykiem giełdowym, który stosuje cykle planet do prognoz giełdowych.
I w tym momencie ludzie raptownie robią wielkie oczy. - Często tak. Ale po 10 minutach rozmowy widzę w tych oczach błysk zrozumienia.
Zgodnie ze stereotypem powinien pan przyjść do nas w powłóczystej szacie i spiczastej czapce, a w ręku powinien pan trzymać szklaną kulę. A pan w garniturze i pod krawatem - No tak.
Jak wróż Maciej - wie pan, ten z telewizji, co ma na każdą osobę 10 sekund: "Czy starczy mi pieniędzy do dziesiątego?". "Nie. Następny proszę". - Tak, widziałem go. Powiedziałbym, że jego metody są mocno nienaukowe, bo opierają się na intuicji.
Jakieś kulki tam ma, miesza i wyciąga, i ta kulka mu wszystko mówi. - No cóż.
On też zajmuje się doradztwem biznesowym. - Nie chcę tu podważać jego umiejętności, ale to nie są moje metody. Ja bazuję na zaawansowanych wyliczeniach statystycznych.
Czytaj także:
Kryzys finansowy w Grecji. Grecka oliwa na wierzch wypływa Że dany układ planet powoduje spadki lub wzrosty na giełdzie? - Zupełnie nie tak. Nie używam słów, że "planety cokolwiek powodują". Ja układów planet - lub, jak to określamy, aspektów planet - używam jak zegarka. Gdy dwie planety znajdują się w określonym aspekcie, to w przeszłości działo się to i to. Na przykład cykl Saturna i Neptuna ma 67 proc. korelacji ze wzrostami i spadkami indeksu Dow Jones. Ale ja nie mówię, że planety to spowodowały. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że skoro o 15 odchodzi pociąg do Poznania, to zegarek spowodował, że pociąg odjedzie.
Czytaj także:
Kryzys