Rozwiązaniem, którego cała Unia potrzebuje jest wdrożenie zasad dotyczących "cywilizowanej" likwidacji (lub zmniejszenia skali działalności) banku operującego w skali transgranicznej. Czyli wypracowania rozwiązań, które zmniejszą zależność gospodarki unijnej i poszczególnych krajów od instytucji "too big to fail".
Choć nie zawsze sobie to uświadamiamy - to jednak wszyscy odnosimy korzyści z coraz ściślejszych, ponadnarodowych powiązań ekonomicznych. Wspaniale więc, że możemy być częścią Jednolitego Rynku Europejskiego, ze swobodą przepływu dóbr, usług (wciąż tylko częściową), kapitału i ludzi. W okresach gospodarczych perturbacji ten porządek pokazuje jednak swe drugie oblicze. Nie tylko kraje, które mają problemy z wypłacalnością, mogą pociągnąć za sobą inne, jak teraz Grecja wciąga w swoje i nieswoje kłopoty Portugalię i Irlandię. Również bank upadający w jednym kraju Unii może pociągnąć za sobą inne. Rzecz jest niezwykle ważna i jako taka była przedmiotem szerokiej debaty podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w maju. Zespoły ekspertów pracujące podczas tego Kongresu wypracowały też ciekawy zestaw rekomendacji, związany z problemem "eksportu upadłości", którego skala jest bezprecedensowa. Stąd i konieczność tworzenia oraz wdrażania nowych rozwiązań, które zapobiegłyby sytuacji jak ta po upadku
Lehman Brothers.
Obecne propozycje Komisji Europejskiej przewidują przeniesienie uprawnień nadzorczych na poziom regulatora i nadzorcy wykonującego nadzór skonsolidowany oraz dopuszczają nierynkowy transfer aktywów w ramach grup bankowych. Tam, gdzie spółki zależne banków zagranicznych nie opierają zarządzania na własnych zasobach kapitału i płynności może to prowadzić do sytuacji, że koszty kryzysu pozostaną w pewnej części przeniesione na kraj goszczący. Dlatego do czasu uzgodnienia w Unii zasad podziału kosztów należy bardzo ostrożnie podchodzić do regulacji umożliwiających swobodny transfer aktywów w sytuacji kryzysowej.
Jeśli np. w zwartej zabudowie budynków zachodzi konieczność wyburzenia jednego z nich - czyni się wszystko, by skutecznie przeprowadzona implozja nie zaszkodziła stojącym obok budynkom. Tak samo teraz, w sytuacji Grecji lub wielkich instytucji transgranicznych, które są "za duże żeby upaść" - w ramach regulacji unijnych trzeba szukać rozwiązań izolujących podmiot będący w kłopotach, aby nie wywołał efektu domina. Doświadczenia ostatnich lat pokazują także, że potrzebujemy jasnych planów awaryjnych, które w sytuacjach kryzysowych szybko mogłyby być wdrażane. Wszystkie czołowe instytucje finansowe powinny zostać zobligowane do posiadania odpowiednich planów naprawczych na okoliczność kryzysu.
Potrzeba tego rodzaju ram zarządzania w realiach kryzysowych podnoszona jest coraz mocniej w wielu krajach UE. Stanowisko Polski wyartykułowane podczas polskiej prezydencji może być ważnym wkładem w budowę nowego, bezpieczniejszego systemu gospodarczego i finansowego w Europie.