Stanisław Godek, armator kutra UST-60 z Ustki, za kilogram złowionego dorsza dostanie 5,5 zł. Józef Walczak, właściciel restauracji Korsarz znajdującej się na promenadzie nadmorskiej w Ustce, za kilogram przygotowanego do jedzenia dorsza dostanie 60 zł. I obaj są zadowoleni z tych cen. Mniej zadowolony będzie konsument, który wraz z rodziną będzie chciał zjeść na promenadzie posiłek. Za danie dla czterech osób może zapłacić nawet 200 zł. Dlaczego tak drogo?
Stanisław Godek w ciągu jednego rejsu łowi od kilkuset kilogramów do nawet kilku ton dorsza. Zatrudnieni na jego kutrze rybacy muszą rybę wypatroszyć i posortować. Tak przygotowany dorsz, zabezpieczony dodatkowo lodem, trafia do pośrednika. Godek przyznaje, że kwota, jaką uzyskuje za dorsza, wystarcza mu na utrzymanie jednostki, pracowników i na niewielki zarobek. - Choć oczywiście chcielibyśmy dostawać więcej - zastrzega rybak.
Godek jako jeden z 64 armatorów oddaje złowione ryby do Lokalnego Centrum Pierwszej Sprzedaży Ryb w Ustce. Tutaj połów - systemem aukcyjnym - skupują firmy zajmujące się masową przeróbką. Często jednak ryby trafiają do prywatnych pośredników. U nich koszt wyfiletowania kilograma dorsza to około 10-11 zł (wchodzi w to koszt utrzymania firmy, zatrudnienia pracowników, transportu i zarobek właściciela).
Na tym etapie kilogram filetów z dorsza kosztuje już około 17 zł. Plus 5 proc. VAT (w sumie około 17,85 zł). I w takiej cenie ryby kupuje Józef Walczak, właściciel usteckiej restauracji Korsarz. Walczak woli kupować u lokalnych sprzedawców, bo ma pewność, że ryba jest świeża.
W restauracji następuje skokowy wzrost ceny ryby. - Przygotowanie kilograma dorsza, czyli jego umycie, wyczyszczenie, usmażenie, podanie oraz koszty utrzymania lokalu, pracowników, produktów, podatków, dzierżaw oraz mój zarobek w sumie dają około 60 zł - wyjaśnia Walczak. - Oczywiście, nie sprzedajemy na kilogramy. Klient płaci 6 zł za każde 100 gram ryby.
Walczak wyjaśnia, że bardzo duże są koszty samego przygotowania ryby oraz utrzymania lokalu. Przyznaje, że sprzedaż ryb jest opłacalna w momencie, kiedy można ją liczyć w tonach. - Przy małych obrotach musiałbym do każdego kilograma dokładać - dodaje restaurator.
Oczywiście danie rybne nie składa się z samej ryby. Do tego najczęściej dochodzą frytki i surówki oraz napój lub piwo. Średnio płat fileta ma od 200 do 400 gram. Za samą rybę zapłacimy około 25 zł. Kosz surówek i frytek to kolejne 10-15 zł. Do tego piwo za 8 zł i jedna osoba za pełne danie zapłaci około 45-50 zł.