Praprzyczyną powołania fundacji jest fenomen młodych Polaków od lat zdobywających najwyższe
lokaty w międzynarodowych zawodach i rankingach z zakresu informatyki i programowania. Podstawą tych sukcesów jest wyjątkowo solidne nauczanie matematyki w polskich szkołach. Jak zgodnie podkreślają dydaktycy z wyższych uczelni - bez mrówczej pracy wyjątkowych nauczycieli matematyki i informatyki z liceów wielkie sukcesy studentów nie byłyby możliwe.
O rozmiarach tkwiącego w edukacji potencjału świadczy to, że ciągle wysokiej pozycji naszych informatyków znacząco nie osłabiło ani zmniejszenie liczby lekcji i okrojenie programu, ani nawet trwające ćwierć wieku wycofanie matematyki z listy obowiązkowych egzaminów maturalnych. W ostatnich latach zaczął się jednak objawiać regres - z roku na rok przygotowanie kandydatów na
studia okazywało się coraz słabsze i coraz rzadziej pojawiały się wśród nich osoby o ponadprzeciętnych uzdolnieniach.
Obserwujący to zjawisko profesorowie z instytutów matematyki i informatyki zdiagnozowali je i doszli do szeregu wniosków. Pierwszy wskazywał na międzywojenną szkołę lwowsko-warszawską, która w zakresie logiki i matematyki była fenomenem na skalę światową. To jej echem są znakomici polscy nauczyciele, jak nikt inny potrafiący rozwijać predyspozycje swoich uczniów. Jak się okazuje - ogromna część laureatów matematycznych olimpiad i konkursów szczebla krajowego i międzynarodowego "wychodzi spod ręki" parusetosobowego grona pedagogów od lat poświęcających dużą część swojego prywatnego czasu właśnie wyszukiwaniu i rozwijaniu najbardziej utalentowanych uczniów. Lecz niestety - wielu z tych nauczycieli zbliża się do
emerytury i najczęściej nie ma podobnych sobie następców.
Jeszcze na początku lat 90. absolwenci matematyki chętniej podejmowali pracę w szkołach, gdyż inne zatrudnienie nie wiązało się ze znacząco korzystniejszymi warunkami. Dzisiejsza dysproporcja między zarobkami w szkole i w biznesie oraz upowszechniony zwyczaj dorabiania do skromnych nauczycielskich dochodów powodują, że trudniej teraz w liceach o matematyków gotowych do systematycznego poświęcania swojego prywatnego czasu po to, by wykształcić kolejne wybitnie uzdolnione umysły. A przecież w dużej mierze od tego, czy umysły te w naszym kraju będą odnajdywane i rozwijane, zależy przyszłość polskiej informatyki i innych zaawansowanych technologii.
Stąd pomysł Fundacji Jana Łukasiewicza, by nauczycielom, którym zawdzięczamy matematycznych geniuszy, ufundować stypendia zachęcające do działania na rzecz utrzymania i rozwoju cennych intelektualnych zasobów.
Inna rzecz, czy polska gospodarka w dostateczny sposób korzysta z kwalifikacji młodych informatyków od lat zajmujących czołowe miejsca np. na corocznych mistrzostwach świata w programowaniu zespołowym. Ilość zastosowań informatyki oraz zapotrzebowanie na wybitnych programistów stale będą się zwiększać. Niebagatelne znaczenie prestiżowe ma też już sama przynależność naszych instytutów informatyki do najściślejszej światowej czołówki tej dziedziny. Utrzymanie takiej pozycji doprowadzić może do upowszechnienia opinii, że najlepszych programistów komputerowych kształci się właśnie w Polsce. W naszym kraju moglibyśmy kształcić studentów z całego świata, dzięki czemu pięlibyśmy się po drabinie usług
PKB o coraz wyższej wartości dodanej.
Kwestią priorytetową powinno być zatem skonstruowanie programów współpracy między uczelniami i biznesem, które pozwoliłyby, po pierwsze, wzmocnić ten typ kształcenia, dzięki któremu na polskich uczelniach cały czas daje się odnaleźć tyle matematycznych i informatycznych pereł. Po drugie, budowałyby ciągłość pomiędzy światem kształcenia a światem biznesu poprzez rozwój umiejętności projektowych, relacyjnych czy zespołowych, bez zatracenia geniuszu matematycznego. I po trzecie, tworzyłyby odpowiednie bodźce i mechanizmy dla ludzi, o których piszemy - czyli nauczycieli i ich znakomitych uczniów - aby pozostawali w kraju w różnych obszarach badań, nauki, gospodarki i biznesu.