Biznes Ludzie Pieniądze

Pawlak uderzył Kutnem w łupki

Andrzej Kublik
28.06.2011 , aktualizacja: 28.06.2011 22:28
A A A Drukuj
Wicepremier Waldemar Pawlak wywołał wrzawę na świecie, ogłaszając, że Polska nie tylko leży na gazie łupkowym, ale także znalazła wielkie, konwencjonalne złoża pod Kutnem.
Miejsca, w których może być gaz łupkowy
Fot. GW
Miejsca, w których może być gaz łupkowy
Andrzej Kublik
Fot. Gazeta
Andrzej Kublik
Poszukiwanie złóż gazu łupkowego w miejscowości Grzebowilk.
.
Poszukiwanie złóż gazu łupkowego w miejscowości Grzebowilk.
"Polska odkrywa wielkie nowe złoża gazu" - napisała wczoraj francuska agencja prasowa AFP, powołując się na wicepremiera Pawlaka. W wydanym kilka godzin wcześniej komunikacie Ministerstwa Gospodarki Pawlak stwierdził: "Odkryte złoża w rejonie Kutna dowodzą, że Polska ma duże zasoby gazu konwencjonalnego, a nie tylko skupiające medialną uwagę łupki".

We wtorek "Rzeczpospolita" w artykule "Będzie wielki polski gaz" ogłosiła, że w sierpniu PGNiG i firma FX Energy zaczną wiercić w poszukiwaniu gazu w okolicach Kutna, gdzie na wyjątkowo dużej głębokości (6,5 km pod ziemią) może znajdować się 100 mld m sześc. gazu - tyle, ile wynoszą potwierdzone dziś zasoby gazu w Polsce.

PGNiG to giełdowa spółka i powinna wydać komunikat w sprawie takiego znaleziska. Ale taki komunikat się nie ukazał. Rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska powiedziała nam, że dopiero za rok będzie można mówić, ile gazu jest faktycznie w złożach koło Kutna, a "Rz" podała o szacunki potencjału takich złóż.

Cytowany przez tę gazetę szef rady nadzorczej PGNiG prof. Stanisław Rychlicki też wypowiadał się ostrożniej: - Na razie ze stuprocentową pewnością nie możemy potwierdzić tych złóż, ale liczymy na sukces pierwszych odwiertów.

Skoro na razie niczego nie znaleziono i jeszcze nie zaczęto wiercić, to dlaczego wicepremier Pawlak nagłaśnia takie medialne doniesienia i przeciwstawia je "skupiającym medialną uwagę łupkom"?

Przecież Pawlak mógł się pochwalić, że będziemy mieli 0,1 bln m sześc. gazu z konwencjonalnych złóż na dodatek do gazu z łupków, którego zasoby w Polsce amerykańska Agencja Informacji Energetycznej oceniła w tym roku na ponad 22 bln m sześc., w tym 5,3 bln m sześc. dających się wydobyć w opłacalny sposób przy obecnym poziomie technologii.

Jednak lider ludowców chyba nie ma serca do gazu z łupków, który wywołał rewolucję w światowej energetyce dzięki inwencji gazowników z USA. W maju Pawlak w Sejmie zachwalał jako autorytatywne opracowanie na temat gazu z łupków wyłącznie raport Instytutu Studiów nad Energią z Oksfordu - wyjątkowo sceptyczny wobec możliwości eksploatacji łupków w Europie.

Przed rokiem wicepremier przedstawił zaś dziwne kalkulacje. Zawyżył o 50 proc. koszty eksploatacji gazu z łupków, a z drugiej strony zaniżył koszty gazu, jaki sprowadzamy z Rosji. Z równania Pawlaka wyszło, że gaz z łupków kosztowałby nas tyle, co gaz z Rosji. Więc eksploatacja łupków mogłaby się nie opłacać.

Zaraz potem wicepremier uderzył w patriotyczny ton i zażądał wprowadzenia regulacji, "które pozwolą, aby eksploatacja złóż gazu łupkowego przez zagraniczne koncerny była w godziwy sposób realizowana, żebyśmy nie byli traktowani jak kraj kolonialny". Jakie regulacje Pawlak miał na myśli? Przez rok się nie dowiedzieliśmy.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów