Wczoraj zarząd PGNiG przedstawił "zaktualizowaną" strategię do 2015 r. Przez najbliższe pięć lat koncern chce wydać na inwestycje blisko 27 mld zł, podczas gdy przez ostatnie trzy lata te wydatki wyniosły ok. 10,1 mld zł. Na konferencji prasowej szefowie PGNiG nie ujawnili harmonogramu inwestycji, ale z nowej strategii wynika, że do połowy dekady koncern chce wykładać średnio ponad 5 mld zł rocznie, czyli 1,5 razy więcej niż przez ostatnie trzy lata.
Ponad połowę inwestycji, czyli niemal 15 mld zł, PGNiG chce wydać na poszukiwanie nowych złóż i ich eksploatację. Jak wyjaśnił prezes koncernu Michał Szubski, chodzi głównie o wydatki na kosztowne wiercenia w poszukiwaniu gazu łupkowego i na równie kosztowne poszukiwania głęboko położonych konwencjonalnych złóż gazu, takich jak w okolicach Kutna, gdzie trzeba wiercić do głębokości 6,5 km pod ziemią.
Na inwestycje w "nowe obszary działalności", czyli głównie energetykę, koncern chce wydać 2,9 mld zł, na rozbudowę podziemnych magazynów gazu - 1,4 mld zł, a resztę na rozwój sieci dystrybucji i handel gazem.
W imporcie gazu PGNiG wiąże nadzieje z wywalczoną w zeszłym roku pod naciskiem Komisji Europejskiej liberalizacją zasad działania tranzytowego gazociągu jamalskiego.
Do tej pory z tej rury korzystały tylko
Gazprom i PGNiG, ale zgodnie z nową umową rządów Polski i Rosji zarząd nad Jamałem przejął polski państwowy Gaz-System i w tym roku ma dopuścić nowe firmy do korzystania z gazociągu. Nowością będzie tzw. wirtualny rewers. Firma handlująca gazem będzie mogła zamówić "wirtualny" transport surowca jamalską rurą z Niemiec do np. Włocławka. Tu "wirtualną" partię gazu importer wymieniałby na surowiec fizycznie dostarczony z Rosji.
W giełdowym komunikacie PGNiG zapowiedział, że będzie chciał zarezerwować dla siebie taki "wirtualny rewers". Szczegółów tego planu wiceprezes Radosław Dudziński nie chciał "Gazecie" ujawnić.
Skąd PGNiG weźmie pieniądze na swoje ambitne plany? Czy podniesie taryfy za gaz? Szubski nie odpowiedział na pytanie o podwyżki taryf, ale stwierdził, że liczy na "racjonalną" politykę w sprawie dywidendy, czyli przeznaczenie na dywidendę około połowy zysku - jak dotąd.
- Sfinansowanie takiego planu wydatków bez podniesienia opłat za gaz nie wydaje się realne. W pierwszym rzędzie można znieść ograniczenia w cenach gazu z krajowych złóż, co obecnie służy do obniżenia cen gazu z importu. To zachęcałoby do wydobycia z krajowych złóż, ale oznaczałoby podwyżkę cen dla klientów - uważa Tomasz Chmal, ekspert branży energetycznej z Instytutu Sobieskiego. Jednak jego zdaniem PGNiG chce za dużo przeznaczyć na poszukiwania nowych złóż. - To działalność obarczona wielkim ryzykiem - przypomniał Chmal.