Biznes Ludzie Pieniądze

Ubezpieczenie trąbowe musi poczekać na lepsze czasy

Marcin Bojanowski, Anna Popiołek
21.07.2011 , aktualizacja: 20.07.2011 22:22
A A A Drukuj
Rząd nie ma pieniędzy na budowanie systemu ubezpieczeń katastroficznych. Woli płacić poszkodowanym


Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nad trąbowym - jak potocznie nazywa się ubezpieczenia katastroficzne - pracuje trzeci rok. - Ten system wiąże się ze zbyt dużymi kosztami. Ale tworząc go, trzeba uwzględniać możliwości finansowe państwa. Naszym zdaniem lepiej sprawdza się system oparty na pomocy społecznej - mówi "Gazecie" Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA.

Przygotowanie Narodowego Programu Ubezpieczeń, którego częścią miało być trąbowe, obiecał jeszcze w 2008 r. ówczesny minister spraw wewnętrznych, dzisiaj marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna po wichurach, które przeszły nad Polską.

Pomysł był prosty: właściciele domów, mieszkań, gospodarstw rolnych płacą obowiązkowo niewielkie składki ubezpieczeniowe, np. 100 zł rocznie. Najuboższym państwo dopłaca do polis. Wzorem miały być dopłaty do obowiązkowych ubezpieczeń rolniczych.

Wszystko to pod warunkiem, że trąbowe wykupi każdy. Bo jeśli zrobiliby to tylko mieszkańcy terenów zagrożonych żywiołami, cena ubezpieczenia musiałaby być znacznie wyższa i mało kogo byłoby na taką polisę stać. Dzisiaj, mimo że polisy nie są drogie - średnio 200-300 zł rocznie - wykupiło je jedynie 7 mln osób.

To, że trąbowe upadło z braku pieniędzy, przyznał w poniedziałek marszałek Schetyna. - Sprawy finansowe państwa nie pozwalały na wdrożenie projektu już w tej kadencji, ale będzie on wracał przy każdym kataklizmie - powiedział.

Po ubiegłotygodniowych nawałnicach na Mazowszu i w Łódzkiem o nierozwiązanym problemie przypomniała opozycja. Schetyna zapewnia, że może z partiami usiąść przy jednym stole i negocjować najlepszy projekt. Ale wątpi, czy uda się go przyjąć przed październikowymi wyborami, bo w czasie kampanii wyborczej z ust polityków pada "więcej obietnic niż konkretów i wyliczeń".

PJN proponuje powołanie Funduszu Pomocy Ofiarom Klęsk Żywiołowych. Taki projekt zgłosił już prezydent Lech Kaczyński. Fundusz miał być finansowany z budżetu i zarządzany przez Kancelarię Prezydenta. Projekt zablokowały w Sejmie PO i PSL. Nie chciały, by stał się on narzędziem w rękach polityków, jak np. Fundusz Rezerwy Demograficznej, który miał gwarantować wypłatę emerytur za kilkadziesiąt lat. Przypomnijmy: do 2020 r. państwo miało w nim odłożyć 100 mld zł, jednak plany zostały na papierze. W zeszłym roku rząd PO-PSL wziął z Funduszu 7,5 mld zł, w tym sięgnął po 4 mld zł.

Fundusze katastroficzne z powodzeniem działają w krajach Europy Zachodniej. We Francji od 1946 r. istnieje Centralny Fundusz Reasekuracyjny (CCR), który zapewnia wypłatę odszkodowań na terenach zagrożonych klęskami żywiołowymi. W Austrii działa fundusz Katastrophenfond, utworzony w 1996 r. po serii zniszczeń wywołanych lawinami. Zasilany jest podatkami - 1,1 proc. z PIT, CIT i od zysków kapitałowych.

Swoje propozycje mają też ubezpieczyciele. Przedstawili je MSWiA. Utworzono nawet zespół roboczy, który miał opracować rozwiązania. Nie udało się jednak dojść do wspólnego rozwiązania.

- By taki system ubezpieczeń katastroficznych w ogóle zadziałał, musi być prosty i tani - tłumaczy Marcin Tarczyński, analityk PIU. Jego zdaniem składka powinna być niska na tyle, by ludzi było na nią stać. - Żeby było tanio, system musi być powszechny, obejmujący wszystkich Polaków posiadających budynki mieszkalne. Tylko wtedy ryzyko będzie rozkładało się równomiernie - dodaje.

Na to nie chciało przystać MSWiA. Z obawy, że obowiązkowe ubezpieczenie może być uznane za kolejny parapodatek. Nie było też zgody na dopłaty z budżetu do polis dla najbiedniejszych. Byłoby to niezgodne z unijnymi przepisami.

Wątpliwości ma Marcin Broda, ekspert rynku ubezpieczeniowego z firmy Ogma. - Jeżeli składki na obowiązkowe ubezpieczenie mają być niskie, to rezerwy ubezpieczycieli na wypłaty trzeba by budować wiele lat. A to oznacza, że z takiego programu odszkodowania mogłyby być wypłacane dopiero po 10-15 latach - tłumaczy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów