Jeśli minister skarbu odwołuje połowę składu rady nadzorczej z kontrolowanej przez siebie spółki to znaczy, że ma do niej poważne zastrzeżenia. W czwartek 19 stycznia z Rady Nadzorczej KGHM odeszli: Franciszek Adamczyk, Marcin Dyl, Arkadiusz Kawecki, Jan Rymarczyk i Marzenna Weresa. Adamczyk to działacz PO, który po kilku porażkach wyborczych dostał od kolegów ciepłą posadę. Pozostali to fachowcy - prawnik, menedżer, profesorowie ekonomii.
Głównym powodem rewolucji kadrowej były wątpliwości ministra dotyczące zakupu przez KGHM 100 proc. akcji kanadyjskiej spółki Quadra FNX Mining Ltd. Rada decyzję w tej sprawie podjęła 14 listopada, cztery dni przed zaprzysiężeniem nowego rządu, w którym ministrem SP został Mikołaj Budzanowski. W poprzednim rządzie był wiceministrem odpowiedzialnym m.in. za sektor gazowy. Miedzią się nie zajmował. Odwołani członkowie RN byli "namaszczeni" przez poprzedniego ministra Aleksandra Grada.
Powstaje pytanie, czy spółka skarbu państwa powinna być rządzona opierając się na na kodeksie spółek handlowych, czy poprzez polityczne decyzje? Pytanie jest na pozór retoryczne. Każdy prawnik powie, że obowiązuje kodeks, ale w przypadku KGHM chodzi o inwestycje wartości 10 mld zł.
Doświadczenia zagraniczne KGHM 23 lutego 2009 r. rada nadzorcza KGHM zatwierdziła jej strategię na lata 2009-18, która przewidywała inwestycje w wysokości 19,8 mld zł. Kombinat zgodnie z nią ma stać się globalnym producentem miedzi i szukać okazji do zakupów zagranicznych.
Strategia była więc znana Ministerstwu Skarbu i rządowi od prawie trzech lat i nie była kwestionowana.
Dotychczasowe inwestycje zagraniczne spółki były niewielkie i nie zakończyły się jak na razie sukcesem. W 1997 r. KGHM kupiła prawa do eksploatacji złoża miedzi i kobaltu w Kimpe w Kongu. Potem wpompowała w złoża ok. 130 mln zł, ale z różnych powodów nie podjęła eksploatacji. Kongo do dziś jest symbolem totalnej klapy inwestycyjnej.
W 2008 r. spółka zapowiedziała, że będzie szukać złóż miedzi w Saksonii, koło miasta Weisswasser. Z inwestycji niewiele na razie wyszło, choć w ubiegłym roku pojawiła się informacja, że w odwiercie znaleziono rudę miedzi. KGHM ma kłopoty z partnerem niemieckim - HMS Bergbau - który nie ma pieniędzy na dalsze poszukiwania.
W 2010 r.
Polska Miedź zawarła z kanadyjską spółką Abacus Mining & Exploration Corporation umowę inwestycyjną zakładającą utworzenie spółki celowej dla eksploatacji złóż miedzi i złota Afton-Ajax, w Kanadzie. KGHM objął 51 proc. udziałów w kanadyjskiej spółce joint venture i dodatkowo nabył za 4,5 mln dol. kanadyjskich mały makiet Abacusa. Eksploatacja złóż ma rozpocząć się w 2013 r., a inwestycja kosztowała na razie kilkadziesiąt milionów złotych.
Zakup 100 proc. akcji Quadra FNX to zupełnie inna skala. Quadra to średniej wielkości (jak na kanadyjskie warunki) spółka wydobywcza. W 2010 r. wyprodukowała 115 tys. ton miedzi w koncentracie, co dało jej 21 miejsce wśród największych światowych producentów miedzi.
Informacja o transakcji została podana 6 grudnia. Za jedną akcję Kanadyjczyków KGHM zapłaci 15 dol. kanadyjskich, czyli o 32 proc. więcej, niż wynosił kurs 5 grudnia 2011 r., w przeddzień ogłoszenia transakcji i o 41 proc. więcej, niż wynosił średni 20-dniowy kurs sprzed transakcji. Akcje Quadry jeszcze pod koniec listopada kosztowały poniżej 10 dol. Od początku grudnia (zanim ogłoszono komunikat o przejęciu) zaczęły piąć się ostro w górę, a obecnie przekraczają nieznacznie 15 dol.
Łącznie KGHM musi wydać 2,87 mld dol. kanadyjskich, czyli 9,44 mld zł. Transakcja wymaga zgody akcjonariuszy kanadyjskich. Operacja ma zostać sfinalizowana do końca I kwartału.
Argumenty za Przejęcie Quadry uczyni z KGHM gracza globalnego. To mile łechta naszą próżność. Ze wszystkich polskich spółek KGHM ma największe atuty na to, aby stać się korporacją międzynarodową. Dzięki wysokim cenom miedzi i srebra na światowych rynkach ma potężne środki, które może wykorzystać do przejęć lub wspólnych przedsięwzięć. Ma specjalistów zajmujących się międzynarodowymi operacjami finansowymi, nowoczesną technologie i silną pozycję w branży.
Dzięki kanadyjskiej inwestycji będzie miała dostęp do taniego surowca. Dziś eksploatuje coraz głębsze pokłady w Zagłębiu Legnickim i siłą rzeczy koszty jej działalności rosną. Jeśli przyjdzie na rynku miedzi okres dekoniunktury, KGHM może zacząć przynosić straty. Dostęp do kanadyjskich, amerykańskich i chilijskich kopalń odkrywkowych Quadry pozwoliłby zrównoważyć te ryzyka.
Obawy ministra Według moich informacji obawy co do inwestycji kanadyjskiej wyraził premier Donald Tusk, który był zaskoczony skalą zaangażowanych środków KGHM. Prawie 10 mld zł to mniej więcej tyle, ile przewidziano w tegorocznym
budżecie na wydatki inwestycyjne instytucji państwowych.
Minister Mikołaj Budzanowski ma zastrzeżenia do trybu i momentu podjęcia decyzji. Przed WZA wezwał kilku członków Rady Nadzorczej na rozmowę i (według moich informacji) był zdumiony słabą znajomością szczegółów transakcji. A mimo to rada nadzorcza głosowała za transakcją.
Zarząd KGHM nie ma doświadczenia w prowadzeniu międzynarodowych inwestycji na dużą skalę. Jeśli przejęcie Quadra FNX jest dobrym interesem, to dlaczego nie zdecydowały się na niego większe od KGHM korporacje amerykańskie i kanadyjskie, mające lepsze rozeznanie w realiach na drugiej półkuli? Na dodatek cena, za którą kupi akcje Quadra jest wysoka. Natychmiast po ogłoszeniu zamiaru przejęcia kanadyjskiej spółki, akcje KGHM spadły o 10 proc.
Wreszcie inwestycja zagraniczna to wyższa
szkoła jazdy. Pieniądze nie wystarczą, aby zapewnić nadzór nad spółką-córką, znajdującą się na drugiej półkuli, operującą w innym systemie prawnym i w innej kulturze korporacyjnej.
Kto zje ten pasztet? - Decyzja w sprawie zakupu Quadra FNX została podjęta i na razie nie ma podstaw, aby ją zmienić - mówi Jacek Kuciński, przewodniczący rady nadzorczej KGHM. W piątek, 20 stycznia, kilka godzin spędził w Ministerstwie Skarbu, rozmawiając z ministrem.
- KGHM ogłosiła publiczne wezwanie na akcje kanadyjskiej spółki i gdyby teraz się wycofała, byłby nie tylko międzynarodowy skandal, ale zapewne akcjonariusze skierowaliby pozew do sądu - twierdzi osoba związana z zarządem KGHM.
Minister ma więc "pasztet" i nie bardzo wiadomo, jak go skonsumować. Decyzja została podjęta zanim rząd zapowiedział wprowadzenie podatku od kopalin, który mocno ograniczy zyski i płynność KGHM. Zagraniczna inwestycja uszczupli zdolność spółki do wypłacania akcjonariuszom dywidendy. Być może także zmniejszy bieżący zysk do opodatkowania. Istnieje spore ryzyko, że
budżet na transakcji straci.
A sama spółka? Nie sposób tego przewidzieć, czy transakcja w długim okresie okaże się sukcesem, czy klapą. Gdyby skarb państwa nie miał w niej pakietu kontrolnego, nie byłoby problemu. Kontrola przez państwo sprawia, że decyzje inwestycyjne są upolitycznione, a zmiana ministra nawet wewnątrz tego samego rządu ma dla spółki wpływ podobny do zmiany właściciela.