Biznes Ludzie Pieniądze

Ukraina dostała nietuzinkowego ministra finansów

Andrzej Kublik
25.01.2012 , aktualizacja: 22.01.2012 19:21
A A A Drukuj
Miliarder, który zamienił posadę szefa bezpieki na tekę ministra finansów, a niedługo może zasiąść na fotelu premiera - tak niezwykłą karierę na Ukrainie robi Wałerij Choroszkowski.
Wałerij Choroszkowski, mianowany ministrem finansów Ukrainy. Wcześniej był m.in. szefem służb bezpieczeństwa
Fot. STRINGER REUTERS
Wałerij Choroszkowski, mianowany ministrem finansów Ukrainy. Wcześniej był m.in. szefem służb bezpieczeństwa
W najbliższy wtorek do Waszyngtonu leci delegacja rządu Ukrainy, aby przekonać Międzynarodowy Fundusz Walutowy do wypłaty kolejnych rat kredytu stabilizacyjnego. W 2010 r. MFW przyznało Ukrainie ponad 15 mld dol. takiego kredytu i dotąd Kijów dostał niespełna jedną trzecią tej kwoty na uzupełnienie rezerw walutowych kraju, ale rozmowy o wypłacie kolejnych rat skończyły się fiaskiem.

Jesienią zeszłego roku eksperci MFW uznali, że Ukraina nie wypełnia ustaleń programu, bo wstrzymała podwyżki wyjątkowo niskich w tym kraju opłat za gaz dla gospodarstw domowych. A ukraiński gazowy koncern Naftohaz pogrąża się w długach, aby opłacić rachunki za coraz droższy surowiec kupowany od Gazpromu.

Przekonanie szefów MFW do zmiany stanowiska i wznowienia wypłat to pierwsze zadanie nowego ministra finansów Ukrainy Wałerija Choroszkowskiego, który w ostatnią środę został powołany na to stanowisko przez prezydenta Wiktora Janukowycza.

Ta nominacja wywoła wielkie wrzenie w Kijowie. Przez ostatnie dwa lata Choroszkowski był szefem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, której działalność za jego kadencji wywoływała ostre spory wśród Ukraińców. Najgłośniejsze w tym czasie śledztwa SBU dotyczyły byłej premier Julii Tymoszenko. Postępowanie wszczęte w 2010 r. zakończyło się oskarżeniem Tymoszenko o nadużycie władzy przy zatwierdzeniu kontraktów z Gazpromem w 2009 r., niekorzystnych dla Ukrainy - jak zarzuca rządząca dziś w Kijowie ekipa Janukowycza. Pod koniec zeszłego roku sąd skazał za to byłą premier na siedem lat więzienia, co doprowadziło do dramatycznego pogorszenia relacji Ukrainy z UE i USA. Tuż po ogłoszeniu wyroku SBU wszczęło śledztwo w sprawie domniemanych nadużyć w handlu gazem z Rosją, jakich się miała dopuścić Tymoszenko, gdy w połowie lat 90. XX w. kierowała jedną z ukraińskich prywatnych firm energetycznych.

- Kierując SBU, Choroszkowski dowiódł, że jest użyteczny dla rządzących, ale jednocześnie od dawna ma ambicje, aby zostać politykiem, a dotychczasowe stanowisko nie pozwalało mu na to. I tą nominacją rządzący odwdzięczyli się Choroszkowskiemu - twierdzi Serhij Własienko, adwokat Julii Tymoszenko.

Jednak w nominacji Choroszkowskiego ukraińscy eksperci widzą też coś więcej - intrygę, która ma doprowadzić do dymisji obecnego premiera Ukrainy Mykoły Azarowa, o której w Kijowie spekuluje się od miesięcy.

Dotychczasowy minister finansów Ukrainy Fedor Jaroszenko uchodził za zaufanego współpracownika Azarowa i już kilka miesięcy temu Azarow miał grozić dymisją, jeśli jego człowiek straci fotel ministra finansów.

W Kijowie pamiętają też o dawnych sporach premiera Ukrainy z nowym ministrem finansów. W 2002 r. Choroszkowski został ministrem ds. gospodarki i integracji europejskiej w rządzie ówczesnego premiera, a dziś prezydenta Wiktora Janukowycza. Ale po roku Choroszkowski z hukiem zrezygnował z tego stanowiska, twierdząc, że nie ma możliwości samodzielnie kierować resortem, nadzorowanym przez Azarowa - wtedy wicepremiera.

Portal Ukrainskaja Prawda sugeruje, że za intrygą, która ma doprowadzić do zmiany premiera stoją szef prezydenckiej administracji Serhij Łowoczkin i oligarcha Dmitry Firtasz. Zbił on fortunę dla handlu gazem i jest partnerem Gazpromu w spółce RosUkrEnergo, która do 2009 r. miała monopol na import gazu na Ukrainę. Ten lukratywny interes RUE utraciło dopiero po podpisaniu kwestionowanych teraz nowych umów z Gazpromem, zatwierdzonych przez Tymoszenko.

O możliwości szykowania Choroszkowskiego na fotel premiera przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi na Ukrainie mówią też inni eksperci. - Nominację na fotel ministra finansów można traktować jako kolejny szczebel w karierze Choroszkowskiego. Z czasem premierem mógłby zostać młody, dobrze wyglądający w telewizji, giętki i dość doświadczony polityk, który mógłby poprowadzić rządząca Partię Regionów na wybory - powiedział dyr. Instytutu Globalnych Strategii Wadim Karasiew cytowany w dzienniku "Kommiersant-Ukraina".

Rzeczywiście, Choroszkowski ma wiele atutów w polityce - tylko 43 lata i a dbałością o dobry wygląd budził irytację premier Julii Tymoszenko, która kpiła z jego manikiuru i używania brylantyny.

Mimo młodego wieku nie jest nowicjuszem w polityce, a jednocześnie w zdumiewający sposób od lat łączy działalność w polityce i administracji rządowej z biznesem.

W młodości zarabiał jako kierowca w zoo, a fortunę zbił po rozpadzie Związku Sowieckiego. Produkował cukierki, miał wielki kombinat mleczny, udziały w rosyjskim koncernie metalurgicznym Evraz Group i w jednym z największych ukraińskich banków Ukrsocbank.

Dziś jest właścicielem wielkiego holdingu medialnego kontrolującego kilka prywatnych stacji telewizyjnych na Ukrainie.

Nie miał jeszcze 40 lat, gdy został miliarderem. W 2006 r. ukraiński dziennik "Korespondentent" wyceniał majątek Choroszkowskiego na 930 mln dol. Dwa lata później - na 1,6 mld dol.

Od lat pociąga go również polityka. W 1998 r. został posłem, a gdy cztery lata później nie udało mu się ponownie wejść do parlamentu, został wiceszefem kancelarii ówczesnego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy. Potem ponad rok był ministrem w rządzie Janukowycza.

Do polityki wrócił po pomarańczowej rewolucji. W 2006 r. prezydent Wiktor Juszczenko mianował Choroszkowskiego wiceszefem Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy. A pod koniec 2007 r. został mianowany przez premier Julię Tymoszenko na szefa służby celnej. - Jest tak bogaty, że nie będzie kraść - mówiła pani premier.

Już w styczniu 2009 r. Choroszkowski kwestionował umowy zatwierdzone przez Tymoszenko i mógł utrudnić ich wprowadzenie, ale gdy pojawiły się plotki, że Tymoszenko zmieni szefa celników, o Choroszkowskiego zatroszczył się prezydent Juszczenko i mianował go wiceszefem SBU.

Rok później, ku wielkiemu zdumieniu w Kijowie, nowy prezydent Wiktor Janukowycz awansował Choroszkowskiego na szefa SBU.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • niedobryjarek

    Oceniono 2 razy 2

    No to chłop zrobił karierę. Nikt mu ni zarzuci, że jest ministrem dla zarobku. Inna sprawa, że stołek może wykorzystać dla obrony skromnego majątku:) Wot i kulturnyj narod. Szanują i doceniają takich co to się najpierw dorobią, a potem ida na służbę Ojczyźnie. Prawie jak w Ameryce:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX