W najbliższy wtorek do Waszyngtonu leci delegacja rządu Ukrainy, aby przekonać Międzynarodowy Fundusz Walutowy do wypłaty kolejnych rat kredytu stabilizacyjnego. W 2010 r.
MFW przyznało Ukrainie ponad 15 mld dol. takiego kredytu i dotąd Kijów dostał niespełna jedną trzecią tej kwoty na uzupełnienie
rezerw walutowych kraju, ale rozmowy o wypłacie kolejnych rat skończyły się fiaskiem.
Jesienią zeszłego roku eksperci MFW uznali, że
Ukraina nie wypełnia ustaleń programu, bo wstrzymała podwyżki wyjątkowo niskich w tym kraju opłat za gaz dla gospodarstw domowych. A ukraiński gazowy koncern Naftohaz pogrąża się w długach, aby opłacić rachunki za coraz droższy surowiec kupowany od Gazpromu.
Przekonanie szefów MFW do zmiany stanowiska i wznowienia wypłat to pierwsze zadanie nowego ministra finansów Ukrainy Wałerija Choroszkowskiego, który w ostatnią środę został powołany na to stanowisko przez prezydenta Wiktora Janukowycza.
Ta nominacja wywoła wielkie wrzenie w Kijowie. Przez ostatnie dwa lata Choroszkowski był szefem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, której działalność za jego kadencji wywoływała ostre spory wśród Ukraińców. Najgłośniejsze w tym czasie śledztwa SBU dotyczyły byłej premier Julii Tymoszenko. Postępowanie wszczęte w 2010 r. zakończyło się oskarżeniem Tymoszenko o nadużycie władzy przy zatwierdzeniu kontraktów z Gazpromem w 2009 r., niekorzystnych dla Ukrainy - jak zarzuca rządząca dziś w Kijowie ekipa Janukowycza. Pod koniec zeszłego roku sąd skazał za to byłą premier na siedem lat więzienia, co doprowadziło do dramatycznego pogorszenia relacji Ukrainy z UE i
USA. Tuż po ogłoszeniu wyroku SBU wszczęło śledztwo w sprawie domniemanych nadużyć w handlu gazem z Rosją, jakich się miała dopuścić Tymoszenko, gdy w połowie lat 90. XX w. kierowała jedną z ukraińskich prywatnych firm energetycznych.
- Kierując SBU, Choroszkowski dowiódł, że jest użyteczny dla rządzących, ale jednocześnie od dawna ma ambicje, aby zostać politykiem, a dotychczasowe stanowisko nie pozwalało mu na to. I tą nominacją rządzący odwdzięczyli się Choroszkowskiemu - twierdzi Serhij Własienko, adwokat Julii Tymoszenko.
Jednak w nominacji Choroszkowskiego ukraińscy eksperci widzą też coś więcej - intrygę, która ma doprowadzić do dymisji obecnego premiera Ukrainy Mykoły Azarowa, o której w Kijowie spekuluje się od miesięcy.
Dotychczasowy minister finansów Ukrainy Fedor Jaroszenko uchodził za zaufanego współpracownika Azarowa i już kilka miesięcy temu Azarow miał grozić dymisją, jeśli jego człowiek straci fotel ministra finansów.
W Kijowie pamiętają też o dawnych sporach premiera Ukrainy z nowym ministrem finansów. W 2002 r. Choroszkowski został ministrem ds. gospodarki i integracji europejskiej w rządzie ówczesnego premiera, a dziś prezydenta Wiktora Janukowycza. Ale po roku Choroszkowski z hukiem zrezygnował z tego stanowiska, twierdząc, że nie ma możliwości samodzielnie kierować resortem, nadzorowanym przez Azarowa - wtedy wicepremiera.
Portal Ukrainskaja Prawda sugeruje, że za intrygą, która ma doprowadzić do zmiany premiera stoją szef prezydenckiej administracji Serhij Łowoczkin i oligarcha Dmitry Firtasz. Zbił on fortunę dla handlu gazem i jest partnerem Gazpromu w spółce RosUkrEnergo, która do 2009 r. miała monopol na
import gazu na Ukrainę. Ten lukratywny interes RUE utraciło dopiero po podpisaniu kwestionowanych teraz nowych umów z Gazpromem, zatwierdzonych przez Tymoszenko.
O możliwości szykowania Choroszkowskiego na fotel premiera przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi na Ukrainie mówią też inni eksperci. - Nominację na fotel ministra finansów można traktować jako kolejny szczebel w karierze Choroszkowskiego. Z czasem premierem mógłby zostać młody, dobrze wyglądający w telewizji, giętki i dość doświadczony polityk, który mógłby poprowadzić rządząca Partię Regionów na wybory - powiedział dyr. Instytutu Globalnych Strategii Wadim Karasiew cytowany w dzienniku "Kommiersant-Ukraina".
Rzeczywiście, Choroszkowski ma wiele atutów w polityce - tylko 43 lata i a dbałością o dobry wygląd budził irytację premier Julii Tymoszenko, która kpiła z jego manikiuru i używania brylantyny.
Mimo młodego wieku nie jest nowicjuszem w polityce, a jednocześnie w zdumiewający sposób od lat łączy działalność w polityce i administracji rządowej z biznesem.
W młodości zarabiał jako kierowca w zoo, a fortunę zbił po rozpadzie Związku Sowieckiego. Produkował cukierki, miał wielki kombinat mleczny, udziały w rosyjskim koncernie metalurgicznym Evraz Group i w jednym z największych ukraińskich banków Ukrsocbank.
Dziś jest właścicielem wielkiego holdingu medialnego kontrolującego kilka prywatnych stacji telewizyjnych na Ukrainie.
Nie miał jeszcze 40 lat, gdy został miliarderem. W 2006 r. ukraiński dziennik "Korespondentent" wyceniał majątek Choroszkowskiego na 930 mln dol. Dwa lata później - na 1,6 mld dol.
Od lat pociąga go również polityka. W 1998 r. został posłem, a gdy cztery lata później nie udało mu się ponownie wejść do parlamentu, został wiceszefem kancelarii ówczesnego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy. Potem ponad rok był ministrem w rządzie Janukowycza.
Do polityki wrócił po pomarańczowej rewolucji. W 2006 r. prezydent Wiktor Juszczenko mianował Choroszkowskiego wiceszefem Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy. A pod koniec 2007 r. został mianowany przez premier Julię Tymoszenko na szefa służby celnej. - Jest tak bogaty, że nie będzie kraść - mówiła pani premier.
Już w styczniu 2009 r. Choroszkowski kwestionował umowy zatwierdzone przez Tymoszenko i mógł utrudnić ich wprowadzenie, ale gdy pojawiły się plotki, że Tymoszenko zmieni szefa celników, o Choroszkowskiego zatroszczył się prezydent Juszczenko i mianował go wiceszefem SBU.
Rok później, ku wielkiemu zdumieniu w Kijowie, nowy prezydent Wiktor Janukowycz awansował Choroszkowskiego na szefa SBU.