Biznes Ludzie Pieniądze

Idźcie w łupki, a nie w miedź

Michał Kokot
30.01.2012 , aktualizacja: 29.01.2012 19:44
A A A Drukuj
KGHM padł ofiarą własnego bogactwa. Dzięki ogromnym zyskom firma może inwestować i zabezpieczyć swoją przyszłość na wiele lat. Ale o te pieniądze upomina się teraz jego właściciel skarb państwa.
Siedziba KGHM Polska Miedź. Kombinat miedziowy to firma, w której stanowiska od zawsze rozdzielają politycy
Fot. Paweł Kozioł / AG
Siedziba KGHM Polska Miedź. Kombinat miedziowy to firma, w której stanowiska od zawsze rozdzielają politycy
Blisko 12 mld zł zarobi na czysto w tym roku KGHM. To nie tylko najlepszy wynik w historii tej spółki, ale rekordowy wśród wszystkich krajowych przedsiębiorstw z udziałem skarbu państwa. Mniej zarobi nie tylko PKN Orlen, ale też Polska Grupa Energetyczna oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które od lat plasowały się w pierwszej trójce najbardziej dochodowych spółek. Państwo ma 32 proc. udziałów w Polskiej Miedzi i ją kontroluje. Nic dziwnego, że teraz wyciąga ręce po pieniądze. W przeszłości, gdy trzeba było łatać budżet państwa, Ministerstwo Skarbu decydowało o podziale nawet 100 proc. zysku na poczet dywidendy. Ale to mało efektywny sposób na wyciągnięcie zysku ze spółki. Państwo musi bowiem dzielić się z pozostałą częścią akcjonariuszy.

Dlatego łatwiej nałożyć na spółkę nowy podatek, który niezależnie od zysku będzie gwarantował stały dopływ gotówki dla budżetu państwa. Tak Ministerstwo Finansów wpadło na pomysł obłożenia Polskiej Miedzi daniną od wydobycia kopalin. Prace nad tą ustawą przebiegają w ekspresowym tempie, bo resort chce, by nowe przepisy obowiązywały już od 1 marca. Tylko w tym roku ma to dać budżetowi 1,8 mld zł. W przyszłym roku będzie to o 400 mln zł więcej.

Tym planom zdecydowanie sprzeciwił się zarząd spółki. Tłumaczył, że znacznie ograniczy to część inwestycji i sprawi, że za kilka lat trzeba będzie zamknąć kopalnię Lubin, w której złoże miedzi jest najuboższe, a koszty jej wydobycia największe.

To jednak nie zarząd ani nawet nie rynek mają największy wpływ na kierunek rozwoju spółki. Te decyzje zależą od woli rządu i bywają nieprzewidywalne.

Gdy dwa tygodnie temu na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy przedstawiciel skarbu państwa nieoczekiwanie zagłosował przeciwko propozycjom zarządu i odwołał pięciu z siedmiu członków rady nadzorczej, na sali zapanował popłoch. W kuluarach szeptano, że to początek końca rządów prezesa Herberta Wirtha, wobec którego ministerstwo wyraziło w ten sposób wotum nieufności.

Sam prezes długo nie mógł oderwać oczu od wyniku głosowania, w którym resort sprzeciwił się przeznaczeniu 3 mld zł na wykup własnych akcji do 2014 roku. Ta operacja pozwoliłaby kontrolować kurs, gdyby akcje KGHM drastycznie spadły, i była uzgodniona z Ministerstwem Skarbu na kilka miesięcy przed walnym zgromadzeniem akcjonariuszy. Co więc takiego zmieniło się w ciągu tych kilku miesięcy?

Po pierwsze, KGHM niespodziewanie ogłosił w grudniu decyzję o rekordowej w skali kraju inwestycji zagranicznej sięgającej prawie 10 mld zł. Chodzi o zakup kanadyjskiej spółki Quadra FNX, która ma złoża miedzi, złota, molibdenu i innych metali w obu Amerykach. Skalą tej inwestycji miał być zaskoczony sam premier Donald Tusk. 10 mld zł to tyle, ile wynosi budżet na szkolnictwo wyższe w przyszłym roku. Do tego członkowie rady nadzorczej mianowani jeszcze za kadencji ministra Aleksandra Grada mieli słabe rozeznanie co do szczegółów tej inwestycji. To ważne, bo nad Polską Miedzią ciągle ciąży nieudana inwestycja sprzed lat w Kongu.

Koncern w latach 1997-2006 wpompował 170 mln zł w złoża miedzi, których pełna eksploatacja nigdy nie ruszyła. Jej przebieg był kompromitujący dla KGHM i skończył się żenującą awanturą. Ówczesny prezes spółki Wiktor Błądek oskarżał w 2004 roku dwóch polskich menedżerów kongijskiej spółki-córki o to, że prowadzą tam prywatny folwark: chcieli wybudować na działce obok złoża hotel, stację benzynową i parking za pieniądze KGHM po to, by czerpać później z tego własne korzyści. Do tego doszła niestabilna sytuacja polityczna w tamtej części świata. W 2006 roku z powodu zamieszek ewakuowano z Konga ostatnich pracowników.

Dlatego od dwóch lat dla zarządu KGHM, który nadal poszukiwał zagranicznych złóż, priorytetem był kraj bogaty w miedź, ale politycznie bezpieczny. Rozmowy na temat kupna kanadyjskiej Quadry FNX toczyły się od końca 2010 roku. Jeśli 20 lutego akcjonariusze Quadry dadzą zielone światło na jej przejęcie przez KGHM i nie pojawi się lepsza oferta na jej zakup od innego inwestora, to lubiński koncern stanie się ósmym producentem miedzi na świecie (dziś jest dziesiątym).

Quadra wytwarza rocznie ponad 100 tys. ton miedzi w koncentracie (KGHM - pięć razy więcej), dzięki eksploatacji niewielkich kopalń zatrudniających po kilkadziesiąt do kilkuset osób w kopalniach odkrywkowych na terenie USA i Kanady. Jej perłą są jednak złoża Sierra Gorda w Chile. Ich eksploatacja ma ruszyć za dwa lata i przynieść do 120 tys. ton miedzi rocznie. Złóż ma wystarczyć na 20 lat. To inwestycja, która ma być zupełnie inna niż ta przed laty w Kongu. KGHM nie musi martwić się o finansowanie eksploatacji złóż, bo ich finansowanie gwarantuje Quadra, która częściowo ma na nie gotówkę, a częściowo pokryje je z wyemitowanych w USA obligacji. Quadra ma zapewnić też wykwalifikowaną kadrę menedżerską średniego i wysokiego szczebla. Inwestycja w Kongu to przy samej kopalni chilijskiej piaskownica. W Afryce szacowano złoża miedzi na 30 tys. ton, w Sierra Gorda rozpoznano 1,3 mln ton.

Powodem, dla którego zarząd KGHM poszukiwał złóż miedzi za granicą, są bardzo wysokie koszty jej wydobycia w Zagłębiu Miedziowym. Eksploatacja kopalni w Chile ma być od nich o połowę tańsza. - To będzie jak druga noga dla koncernu. Dzięki temu, nawet jeśli cena miedzi na światowych rynkach drastycznie spadnie, złoża za granicą będą przynosić taki zysk, że nie trzeba będzie martwić się o znacznie mniej opłacalne złoża w Zagłębiu. Ludzie będą mogli być spokojni o miejsca pracy - mówi jeden z menedżerów KGHM.

Ale to, co może być dobre dla spółki, nie musi być takie dla rządu. Eksploatacja zagranicznych złóż może już w tym roku stanowić ok. 25 proc. przychodów spółki z wydobycia własnych surowców. Ta część nie zostanie objęta planowanym przez rząd podatkiem od wydobycia miedzi i srebra. Nic dziwnego, że kilka dni temu resort skarbu zapowiedział, że "wnikliwie przyjrzy się inwestycji w kanadyjską spółkę", jak głosił komunikat resortu. O jej rozpoczęciu nowy minister skarbu Mikołaj Budzanowski mógł mieć pojęcie blade. Członkowie rady nadzorczej KGHM o przejęciu Quadry zostali poinformowani stosunkowo późno. Stało się to dopiero 14 listopada, na cztery dni przed zaprzysiężeniem nowego rządu.

W Zagłębiu Miedziowym słychać też inny powód krytycznego podejścia przez skarb państwa do kanadyjskiej inwestycji. Chodzi o to, że KGHM ma swoje środki finansowe skoncentrować na poszukiwaniach gazu łupkowego w Polsce, a nie wydawać je za granicą. Takie priorytety miał wyznaczyć minister Budzanowski, który już jako wiceminister skarbu odpowiadał za koordynację spółek energetycznych w sprawie eksploatacji złóż. Uchodzi on za wielkiego entuzjastę gazu niekonwencjonalnego. Według niego jego wydobycie w Polsce może zacząć się już za dwa-trzy lata.

Jednak eksperci są w tej sprawie sceptyczni i określają tę perspektywę na pięć-osiem lat. Tak twierdził m.in. prof. Stanisław Rychlicki, były już szef rady nadzorczej PGNiG, który dwa tygodnie temu złożył dymisję. Jak mówił w jednym z wywiadów, koszty wydobycia gazu łupkowego mogą sięgnąć 200 mld zł i polskiej gospodarki nie stać na to. Prof. Rychlicki odmówił rozmowy z "Gazetą" na temat powodów swego odejścia z rady nadzorczej PGNiG.

Mniej więcej w tym samym czasie, co szef rady PGNiG do dymisji podali się również prezes tej spółki oraz prezes Polskiej Grupy Energetycznej. Kilka dni temu te dwie spółki wraz z KGHM i Tauronem podpisały list intencyjny w sprawie poszukiwań złóż gazu. - To wszystko może KGHM kosztować miliardy złotych rocznie, więcej niż zakładane wpływy z nowego podatku, planowanego przez Ministerstwo Finansów. Sytuacja przypomina tę z lat 50., gdy rząd PRL kazał szukać miedzi i ropy w kraju. Teraz podobnie, decyzja przychodzi odgórnie i wszyscy mają rzucić się na poszukiwania gazu łupkowego - mówi nam jedna z osób w otoczeniu zarządu spółki. Według tego samego źródła opór wobec planów Ministerstwa Skarbu może oznaczać podobny los zarządu KGHM co PGNiG i PGE - odwołanie lub w najlepszym wypadku dobrowolne podanie się do dymisji "z przyczyn osobistych".

Zarząd twierdzi, że zarówno podatek od wydobycia kopalin, jak i nowe inwestycje w gaz łupkowy mocno ograniczą możliwości inwestycyjne KGHM. Tymczasem spółka potrzebuje gotówki nie tylko na złoża zagraniczne. W 2020 roku planuje uruchomienie eksploatacji ogromnych złóż w Zagłębiu Miedziowym. Projekt "Głogów Głęboki Przemysłowy" ma dać rocznie połowę krajowej produkcji miedzi, czyli ok. 200 tys. ton. Na inwestycję trzeba jednak wydać miliardy złotych, choćby dlatego że wydobycie będzie przebiegać w bardzo trudnych warunkach geologicznych - ponad 1300 m pod ziemią. Polska Miedź chce również inwestować w innych miejscach - m.in. w nowe złoża pod Bolesławcem.

Najprawdopodobniej po wprowadzeniu nowego podatku, rozpoczęciu inwestycji w gaz łupkowy oraz wypłaceniu dywidendy dla inwestorów, w tym skarbu państwa, część tych planów trzeba będzie odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Paradoksalnie spółce nie pomaga fakt, że jest w doskonałej sytuacji finansowej. Trudno spodziewać się, że rząd w takiej sytuacji poskromi swój apetyt i zrezygnuje z obciążeń podatkowych. Zwłaszcza że minister skarbu, który początkowo sprzeciwiał się wysokości podatku od kopalin, zmienił niedawno w tej sprawie zdanie. Teraz go popiera. Przegłosowany w ubiegłym tygodniu apel radnych sejmiku wojewódzkiego, by rząd nie nakładał na KGHM tego podatku, stał się teraz głosem wołającego na puszczy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 2
  • 4
  • 3
  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (72)

  • enedue3

    Oceniono 2 razy 2

    Czym sie rózni to posuniecie tuska od fiskalizmu państwowego komunistów, podatek wyrównawczy?!
    Tutaj jest gorzej , doprowadza się KGHM świadomie na krawędź bankructwa by go za trzy lata sprywatyzować (sprzedać z góry wiadomemu nabywcy). To jest niedopuszczalne w gospodarce kapitalistycznej by wybiórczo okładać podatkiem przedsiębiorstwo.

  • pitrusza

    0

    Od kiedy pracownicy dyktują pracodawcy sposób wydawania zarobionych dla niego pieniędzy?

    • etno_painter

      0

      @pitrusza
      a Ty pracujesz i jest Ci dobrze, że nie możesz 'podytkować' swojemu pracodawcy podwyżki dla siebie, bo pracodawca ma Cię gdzieś?

    • bonczu

      0

      @etno_painter
      Pisanie o "podwyżkach" i biednych górnikach jest niesmaczne. Miedź jest bogactwem narodowym a nie regionalnym ani tym bardziej związkowym. Taki podatek jest jak najbardziej uczciwy bo KGHM pozostawia po sobie tylko bezwartościową dziurę w ziemi. To nie jest surowiec odnawialny.

  • ranek1960

    Oceniono 1 raz 1

    coś mi się wydaje że KGHM to jest spólka skarbu państwa i to państwo ma zarabiać a pracownicy i prezesi dostają nie małe pobory których można pozazdrościć

  • jerzyt21

    Oceniono 1 raz 1

    Surowce naturalne należą do całego społeczeństwa. Poprzez mądre podatki jest możliwość lepszego (sprawiedliwszego) podziału zysku. Niech KGHM o tym pamięta, a rząd, przez nadmierne obciążenia, niech nie zgasi tego źródła dochodu. W Rosji rospasane mafie państwowo-prywatne zdominowały gospodarkę.

  • trymerek

    Oceniono 5 razy 1

    Miedż w tym miejscu to chyba dobro narodowe a nie dobro powiatowe. Miedż jest KGHM i zwiazkowców ???? O ile wiem to dobro leży w polsce a zatym jest dobrem wszystkich i wreszcie i rząd to zrozumiał.

  • ado43

    Oceniono 7 razy 1

    Bandyci w ten właśnie sposób wyruch...li pozostałych akcjonariuszy gwarantując sobie zyski. No jak tak można?! Nie podzielę się zyskiem z innymi, którym ten zysk się należy jak psu buda, za to okradnę moją własną firmę i zabiorę jej pieniądze pod przymusem. Bandyctwo i złodziejstwo!

    • bonczu

      Oceniono 1 raz -1

      @ado43
      Pazerność górników, związków i kadry zarządzajacej nie ma granic finansowych i etycznych. Psu rzeczywiście się należy buda. Więc do budy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX