Biznes Ludzie Pieniądze

Duleep Aluwihare z Ernst&Young: O Chińczyków warto powalczyć

Witold Gadomski, Piotr Wasiak, Łódź, qub, mawi, PAP
13.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 21:36
A A A Drukuj
Nie wiem, jakie decyzje podejmuje chińskie Politbiuro. Ale z moich rozmów z tamtejszymi przedsiębiorcami i urzędnikami wyciągam wniosek, że myślą oni bardzo pragmatycznie - mówi Duleep Aluwihare, partner zarządzający Ernst & Young
Pamiątka po COVEC: Autostrada A2 nieprzejezdna na Euro
MARCIN STĘPIEŃ
Pamiątka po COVEC: Autostrada A2 nieprzejezdna na Euro
Duleep Aluwihare, partner zarządzający Ernst & Young
WOJCIECH SURDZIEL
Duleep Aluwihare, partner zarządzający Ernst & Young
Witold Gadomski: Wiele rządów europejskich stara się zachęcić chiński kapitał, by zainwestował u nich. Jakie szanse w tym wyścigu ma Polska?

Duleep Aluwihare: Bardzo duże.

Dlaczego właśnie my, a nie np. Czechy lub Węgry, które marzą o tym, by stać się bramą wjazdową do Europy dla chińskiego kapitału?

- Inwestorzy zagraniczni porównują warunki w różnych krajach i Polska ma teraz swoje "pięć minut". Przed dziesięciu laty Czechy i Węgry były postrzegane jako bardzo konkurencyjne miejsca lokowania inwestycji. Polska była wówczas oceniana niżej, ale w ostatnich latach jej pozycja wzrosła. Utrzymała wzrost gospodarczy w okresie recesji i także teraz PKB rośnie szybciej niż w innych krajach regionu. Ma większy rynek wewnętrzny niż Węgry i Czechy, gospodarka jest bardziej stabilna niż węgierska. Chińscy inwestorzy bardzo ostrożnie przyglądają się węgierskiej polityce gospodarczej, która nie budzi zaufania. W odróżnieniu od Węgier Polska ma rząd, który prowadzi rynkową politykę gospodarczą. Wyniki wyborów na jesieni wygranych przez centro-prawicową koalicję to potwierdziły. Pokazały, że polskie społeczeństwo pragmatycznie myśli o gospodarce.

Ale w skali globalnej jesteśmy krajem małym. Dla Chin obroty handlowe z Polską są bez znaczenia. Dlaczego mają się nami interesować?

- Popatrzmy na to szerzej. Polska to Unia Europejska. Pamiętajmy, że mimo problemów trapiących teraz Europę, wciąż jest to najbardziej zamożny region globu. Nie tylko Chińczycy, ale wszystkie wielkie firmy z krajów spoza Europy chcą, a nawet muszą tu być. A w tym regionie Polska jest jednym z najatrakcyjniejszych kierunków inwestycyjnych. Ma bardzo korzystne położenie geograficzne, konkurencyjną siłę roboczą i duży rynek wewnętrzny.

I Polska może być oczkiem w tej chińskiej sieci?

- Może być miejscem, w którym będą działały firmy chińskie powiązane ze swoimi spółkami w innych krajach Europy.

Czyli nie chodzi o to, że Polska będzie miała wyjątkową pozycję w tej „chińskiej sieci”, tylko o to, byśmy nie zostali pominięci? Dobrze to rozumiem?

- Chiny są w trakcie zmiany strategii rozwojowej. Coraz więcej konsumują, ale też coraz więcej inwestują na całym świecie. Mają ogromne zasoby finansowe, które starają się przyciągnąć przywódcy wszystkich krajów. Dla Polski byłoby dobrze, by jak najwięcej tych nadwyżek trafiało właśnie tu.

Polska potrzebuje nie tylko kapitału, ale także technologii, know-how. Otrzymujemy to dzięki inwestycjom z krajów rozwiniętych. Czy chińscy inwestorzy mogą nam to zapewnić?

- Patrzmy realistycznie. Nie chodzi o to, by kapitał chiński zastąpił niemiecki, włoski czy amerykański. Przeciwnie, inwestycje zagraniczne chodzą stadami. Chiny w przyszłości staną się jednym z największych inwestorów zagranicznych w skali świata i jeśli Polska nie stanie się najważniejszym miejscem chińskich inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej, utraci także kapitał płynący z krajów rozwiniętych. Jeśli relatywnie duża część ich inwestycji znajdzie się w Polsce, przyciągnie kapitał z innych krajów. Chodzi o to, by nasz kraj stał się miejscem globalnych inwestycji prowadzonych przez międzynarodowe korporacje. Wówczas będzie napływała technologia i know-how.

Złą opinię firmom chińskim zrobił COVEC, który nie wywiązał się z kontraktu budowy odcinka autostrady. Czy to był przypadek, czy wynik złego rozpoznania naszych realiów przez Chińczyków?

- Nie znam wszystkich szczegółów tej sprawy, ale mam wrażenie, że chodzi jednak o to drugie. Musimy pamiętać, że chińskie firmy, nawet te potężne, mają niewielkie doświadczenie w poruszaniu się po rynkach międzynarodowych. W rezultacie wpadki będą im się zdarzały częściej niż innym. W materii ekspansji międzynarodowej są przecież jakieś 20 lat za firmami koreańskimi i 40 za japońskimi. Jeśli problem COVEC-u nie zostanie rozwiązany w kreatywny i w miarę łagodny sposób, może stać się powodem, dla którego Chińczycy nie będą chcieli inwestować w Polsce. Obawiam się, że jeśli politycy nie rozwiążą mądrze tej sprawy, może się ona skończyć wieloletnim sporem, który będzie fatalnym sygnałem dla potencjalnych inwestorów. Jak pamiętny spór skarbu państwa z Eureko.

Urząd Zamówień Publicznych zaproponował właśnie, by firmy chińskie w ogóle nie mogły startować w przetargach publicznych, jeśli Chińczycy nie dopuszczą na swój rynek firm polskich. To dobry pomysł?

- Nie. Zazwyczaj w biznesie zasada wzajemności działa bardzo dobrze. Jednak ludzie pragmatyczni potrafią wyważyć korzyści i koszty odpłacania drugiej stronie pięknym za nadobne. Pamiętajmy, że decyzje polityczne w relacjach z Chinami mają głębokie konsekwencji ekonomiczne. Postawienie takiego warunku Chińczykom moim zdaniem może nie przysporzyć Polsce korzyści.

Na razie Chiny kupują znane zagraniczne marki. Kupiły Volvo, część IBM. Czy są w stanie zbudować własne marki, znane na całym świecie?

- To skomplikowany proces. Samsungowi zajął kilkadziesiąt lat. Na razie cele chińskie są bardziej ograniczone.

Kto i na jakim szczeblu podejmuje w Chinach decyzje o zagranicznych inwestycjach?

- Według naszych obserwacji kraj jest kierowany centralnie i wiele decyzji gospodarczych ma podłoże polityczne. Ale to nie znaczy, że o tym, co robią przedsiębiorstwa, decyduje wyłącznie biuro polityczne.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (24)

  • baba788

    0

    Pekam ze smiechu- Polaczkom sie wydaje, ze sa wazni dla Chinczykow, "Gate to Europe" buhahaha. No i to przekonanie, ze w Chinach pracuje sie 14 godzin za miske ryzu- oni w miastach maja srednia place, ktorej sila nabywcza dawno przekroczyla te nad Wisla.

  • piotr_999

    0

    Należy bojkotować chińskie firmy i ich wyroby, chyba że chcecie potem zapieprzać po 14h dziennie za miskę ryżu...

  • Gość: zbanowany

    Oceniono 1 raz 1

    Jasne Polska ma duze szanse dac sie wydymac chinczykom ............. wlasnie moze ktos wie czy chinole wyplacily odszkodowanie za coveko i spier.dolona autostrade? czy sprawa rozeszla sie po "kosciach". Moim zdaniem nie zaplacili i nie zaplaca inaczej byloby to na pierwszych stronach gazet jako sukces rzadu

  • rzekiprzeplynelem

    Oceniono 2 razy 2

    ja juz w te bajeczki o tym jak to wygrywamy z czechami i wegrami nie uwierze nawet na tych okropnych wegrzech poziom zycia jest wyzszy i sila nabywacza wieksza ze nie wspomne o pogodzie klimacie i zarciu

    a z czechami to sie nawet nie porównujmy bo po 5 latach rzadow Liberałow to blizej nam do ukrainy niz do nich

  • giles

    0

    chinskie inwestycje i gaz lupkowy pelnia dzis mniej wiecej ta sama role co przed laty karlino. tu gdzie mieszkam i pracuje jest mniej emocji a wiecej pragmatyzmu. dla wladz nie odgrywa specjalnie roli czy inwestor jest z rosji czy z chin. wyjatek stanowi przemysl zbrojeniowy i jeszcze kilka innych strategicznych branzy. liczy sie glownie odpowiedz na pytanie "a co my z tego bedziemy miec?" kazdy kto oferuje wiele wysokoplatnych miejsc pracy jest mile widziany pod warunkiem, ze przestrzega lokalnego prawa., w tym tego dotyczacego ochrony srodowiska, placy minimalnej, ustalen ta taryfowych czy tez zasad zatrudniania obcokrajowcow. nie ma powodu aby na podstawie chinskich inwestycji w sudanie, mozambiku, angoli, brazylii czy grecji (port w pireusie) wnioskowac, ze jest jakichs szczegolny klimat dla inwestycji chinskich w polsce. bo nie ma. zachecalbym raczej do lobowania w chinach i rosji na rzecz otwarcia stalego polaczenia kolejowego miedzy slawkowem a pekinem, ktore pozwoli przejac czesc handlu miedzy chinami a portami europy zachodniej.

  • kesik001

    Oceniono 2 razy 2

    Ale tusk i to spierd.....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX