Nasza wciąż pędząca gospodarka zużywa coraz więcej energii - powstają nowe fabryki i małe firmy, a Polacy kupują coraz więcej urządzeń na prąd. Nic dziwnego, że od kilku lat zużycie rośnie w tempie 1-2 proc. rocznie. Wprawdzie kryzys z lat 2008-09 przyniósł chwilowe załamanie popytu, bo stanęła część hut i wielkich fabryk, ale szybko wszystko wróciło do normy.
Łączna moc naszych elektrowni to dziś ok. 28 tys. MW. Siarczyste mrozy na początku lutego sprawiły, że
Polska pobiła rekord zapotrzebowania na moc - sięgnął 25,8 MW. System powoli zbliża się do chwili, w której mocy będzie brakować.
Koszty drugiej elektryfikacji będą ogromne. Jeden megawat elektrowni węglowej kosztuje 6 mln zł, gazowej - nieco mniej. Przykładowo
elektrownia gazowa w Stalowej Elektrownia o mocy 400 MW będzie więc kosztować 1,9 mld zł, może dostarczyć prąd dla ok. 800 tys. gospodarstw domowych.
Niestety, ogromne inwestycje, na które firmy energetyczne będą musiały pożyczyć pieniądze w bankach, odbiją się nieuchronnie na naszych portfelach. Dziś megawatogodzina prądu kosztuje gospodarstwo domowe ok. 400 zł (rocznie zużywamy średnio ok. 1,8 MWh). Ceny będą rosły - według resortu gospodarki w 2020 r. za megawatogodzinę będziemy płacić już ponad 600 zł.
Kolejne wielkie wyzwanie to przestawienie naszej energetyki z węgla na inne surowce. Dziś ponad 90 proc. prądu mamy z węgla kamiennego i brunatnego. Jesteśmy jedynym takim krajem w UE, podobny miks energetyczny mają jedynie RPA i
Australia. Produkcja prądu z węgla w UE staje się coraz droższa z powodu pakietu klimatycznego - "węglówki" emitują dwa razy więcej CO2 niż "gazówki", a za emisję CO2 Unia każe płacić. To dlatego planowane właśnie nowe bloki węglowe w Kozienicach czy
Opolu będą zapewne ostatnimi zasilanymi tym paliwem w kraju. Firmy energetyczne stawiają na gaz i trzymają kciuki, aby był to nasz własny gaz - z łupków.
Uniezależnieniu od węgla ma służyć także budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Zgodnie z planem elektrownia o mocy 3000 MW ma ruszyć po 2020 r. Będzie kosztować 35-40 mld zł.
Wielkiego remontu wymagają też sieci energetyczne, także pamiętające czasy Władysława Gomułki i Edwarda Gierka. Do roku 2020 musimy wybudować bądź zmodernizować 4,8 tys. km sieci przesyłowych. Powinniśmy wymienić 250 tys. km sieci dystrybucyjnych i postawić 95 tys. transformatorów.