Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Kiedyś będą mówić: pamiętaj o kryzysie z 2008 r.

Rozmawiał Leszek Baj
2009-10-05, ostatnia aktualizacja 2009-10-05 08:13

Gdyby dzisiaj zapytać ludzi na ulicy, czy wierzą, że ich bank upadnie, odpowiedzieliby: nie wierzę. Dlatego że uwierzyli w wiarygodność działań rządów i banków centralnych

Shirish Apte, prezes Citi w regionie Azji i Pacyfiku, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Banku Handlowego wWarszawie
Shirish Apte, prezes Citi w regionie Azji i Pacyfiku, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Banku Handlowego wWarszawie
Leszek Baj: Jesteśmy dokładnie rok po upadku Lehman Brothers. Rządy, banki centralne wpompowały od tego czasu w system finansowy i gospodarki miliardy dolarów. Czy można powiedzieć, że pieniądze podatników nie zostały zmarnowane?

Shirish Apte*: Ta pomoc była bardzo potrzebna. Cofnijmy się do połowy września 2008 r. Wtedy zupełnie brakowało zaufania w systemie bankowym. A przecież instytucje finansowe są bardzo ważnym ogniwem gospodarki. Od nich zależą oszczędności milionów ludzi. Działania rządów i banków centralnych były niezbędne i bardzo pomogły odzyskać wiarę w system finansowy. Niektóre rządy pomogły bankom bezpośrednio, inne udzieliły gwarancji lub zabezpieczeń i w ten sposób zapewniły, że nie pozwolą na upadek instytucji finansowych.

Bardzo ważne było to, że wysiłki w ratowaniu systemu finansowego były bardzo dobrze skoordynowane.

Po roku sytuacja diametralnie się zmieniła. Znacząco polepszyły się wskaźniki pokazujące ryzyko bankructwa czy wiarygodność systemu bankowego (np. różnica pomiędzy stopą LIBOR a długoterminowym oprocentowaniem obligacji skarbowych). To oznacza, że rynek jest spokojny o system bankowy i nie przewiduje kolejnych spektakularnych upadków instytucji finansowych.

Pieniądze podatników nie zostały zmarnowane. Gdyby dzisiaj zapytać ludzi na ulicy, czy wierzą, że ich bank upadnie, odpowiedzieliby: nie wierzę. Dlatego że uwierzyli w wiarygodność działań rządów i banków centralnych.



Chwali pan postępowanie rządów, banków centralnych. Ale już teraz pojawiają się głosy, że to rosnące zadłużenie może spowodować poważne kłopoty w przyszłości. Przecież wszystko to trzeba będzie kiedyś spłacić...

- To bardzo ważna kwestia. Kluczem działania banków centralnych w najbliższej przyszłości będzie znalezienie odpowiedniego momentu na wycofanie się ze swoich programów zwiększających płynność rynków finansowych. Ale najpierw musimy być pewni, że trwałe ożywienie gospodarcze już nastąpiło.

Co się stanie, jeśli banki centralne wybiorą zły moment?

- Jeżeli zdecydują się na wycofanie zbyt szybko, to podetną odradzające się ożywienie gospodarcze. Jeśli zrobią to zbyt późno, mogą doprowadzić do wzrostu inflacji i kolejnej bańki na rynku.

Teraz muszą podjąć znacznie trudniejsze decyzje niż te rok temu. Wtedy banki centralne działały automatycznie zmuszone, by jak najszybciej zapewnić płynność na rynku.

Gdyby był pan doradcą w którymś z banków centralnych, kiedy pana zdaniem byłby najlepszy moment na wycofanie się?

- To bardzo skomplikowana sprawa. To zależy od wielu czynników makroekonomicznych.

Czy różne kraje powinny to zrobić w najlepszym dla siebie czasie, czy znowu akcja powinna być skoordynowana?

- Gospodarki różnych krajów zachowują się inaczej. Rok temu akcja w różnych krajach musiała być skoordynowana, bo system finansowy jest jednym organizmem. Lehman Brothers był amerykańskim bankiem inwestycyjnym, ale jego upadek wywołał spustoszenia na całym świecie. Jeśliby rok temu część rządów czy banków centralnych robiła jedno, a inne działałyby wbrew temu, to nie osiągnęłyby oczekiwanych efektów.

Wycofywanie się ze swoich programów pomocowych to co innego. W tym przypadku skoordynowana akcja byłaby znacznie trudniejsza. Dlatego każdy rząd i bank centralny będzie musiał sam o tym zdecydować.

Niektórzy bankowcy wyrażają głośno opinie, że może uderzyć druga fala kryzysu finansowego. Miałoby to być spowodowane rosnącą wartością złych kredytów, które mogą się pojawić wraz z rosnącym bezrobociem czy ewentualnym nawrotem recesji. Czy to realne zagrożenie?

- Podstawowym pytaniem jest, czy mamy już do czynienia z trwałym ożywieniem w globalnej gospodarce. W USA szef Fed Ben Bernanke ogłosił kilka dni temu, że recesja najpewniej się skończyła. Moim zdaniem nadal powinniśmy być ostrożni. Techniczna recesja może się kończy, ale ciągle dużo jest do zrobienia. A ze słabym wzrostem możemy mieć do czynienia jeszcze przez jakiś czas. Zawsze gdy mamy do czynienia ze wstępną fazą ożywienia, istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak. A to może doprowadzić do drugiej fali recesji.

Kluczem do trwałego ożywienia jest powrót zaufania, nie tylko do rynków finansowych, ale też powrót wiary konsumentów w to, że nie stracą pracy, że ich oszczędności czy przyszłe emerytury są bezpieczne. I dopiero wtedy ludzie zaczną znowu wydawać pieniądze.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Już dziś PRACA dla Ciebie -

Internetowe Targi Pracy

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.9

7 głosów

Rynki

Indeksy
WIG20
WIG20