Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Nasze dzieci nie udźwigną tego długu

Leszek Baj
2009-11-10, ostatnia aktualizacja 2009-11-08 20:16

Za 25 lat czeka nas wielki, niespotykany w historii konflikt pokoleniowy. Młodzi zbuntują się przeciwko starym. Ale starych będzie większość, więc wybiorą partie chroniące ich interesy. O skutkach zadłużania państwa opowiada Jan Rutkowski z Banku Światowego

Leszek Baj: Wszyscy się cieszą - kryzys się powoli kończy. Ale Komisja Europejska w niedawnym raporcie ostrzega, że za kilkadziesiąt lat Europę może czekać katastrofa, wpadnięcie w spiralę zadłużenia...

Jan Rutkowski*: Obecny kryzys nakłada się na dramatyczną zmianę, która w Polsce będzie szczególnie silna, silniejsza niż w wielu innych krajach Unii Europejskiej. Chodzi o zmiany związane z demografią.

W ciągu jednego pokolenia - 25 lat - liczba ludzi w wieku produkcyjnym w Polsce spadnie o 15 proc. z 27 mln do 23 mln w 2035 r. Co ważne, liczba osób w wieku poprodukcyjnym wzrośnie o 65 proc.! To jest rewolucja demograficzna, która niesie bardzo poważne konsekwencje ekonomiczne. Obecnie stu pracowników utrzymuje 19 ludzi starszych, za 25 lat będzie utrzymywało 36 osób starszych. To ogromna zmiana, której konsekwencji sobie jeszcze nie uświadamiamy.

To wywróci do góry nogami nasze społeczeństwo?

- Nastąpi dramatyczna międzypokoleniowa walka o podział dochodu. To, że będzie mniej osób pracujących, spowoduje spadek tempa wzrostu dochodu narodowego. Wzrost dochodu na osobę będzie się dokonywał tylko poprzez większą wydajność pracy.

Mniej osób osób będzie pracować, więc mniejsze będą wpływy z podatków, co spowoduje, że dochody budżetu zaczną się kurczyć. Jednocześnie potrzeby wydatkowe budżetu będą stale rosły - na ochronę zdrowia oraz na emerytury. Do tego trzeba pamiętać, że wydłuża się czas życia człowieka i gwałtownie zacznie rosnąć liczba osób, które nie będą same w stanie samodzielnie funkcjonować. Będą potrzebowały opieki, a to jest kosztowne i oznacza dodatkowe wydatki państwa.

Zmieni się kompletnie struktura społeczna?

- Będzie coraz mniej ludzi młodych i coraz więcej ludzi starszych, często mających ponad 80 lat. To może wywołać konflikt pokoleniowy. Ludzie młodzi będą musieli płacić coraz wyższe podatki i coraz więcej dochodów przeznaczać na utrzymanie swoich rodziców i dziadków.

Partie, które będą obiecywać podwyżki emerytur, będą zdobywać głosy coraz liczniejszej grupy osób starszych. Ludzie pracujący będą się buntować: dlaczego mają się zmniejszać nasze dochody?

Komisja Europejska ostrzega, że jeśli nic nie zrobimy, dług publiczny w Polsce może w 2060 r. przekroczyć 300 proc. PKB, w Wielkiej Brytanii - niewyobrażalny poziom 750 proc. PKB

- To ostrzeżenie, czym teoretycznie mogłoby grozić zaniechanie reform finansów publicznych.

Można tutaj przytoczyć analogię maratończyka, który musi przebiec określony dystans. Jeśli na początku przyspieszy, to później nie ma już siły i musi gwałtownie zwolnić. Podobnie jest w gospodarce. Pakiety stymulacyjne początkowo przyspieszają wzrost gospodarczy, ale powodują wzrost deficytu budżetowego i długu publicznego. Więc później kończy się to podniesieniem podatków w celu spłaty długów, spadkiem oszczędności i inwestycji, a co za tym idzie, niższym wzrostem gospodarczym.

A na to wszystko nakładają się problemy demograficzne...

- Tak. W Europie i w Polsce wkrótce zaczniemy odnotowywać postępujący i coraz szybszy spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym. Przez długie lata w Polsce mieliśmy wskaźnik dzietności powyżej 2, teraz wynosi on około 1,3. Co ciekawe, wyrównał się poziom dzietności pomiędzy wsią i miastem. Tymczasem wiadomo, że by się populacja reprodukowała, kobieta musi mieć przeciętnie 2,1 dziecka.

Kiedy to się zaczęło?

- Proces rozpoczął się w drugiej połowie lat 80., ale dramatycznie przyspieszył w momencie rozpoczęcia transformacji gospodarczej na początku lat 90.

Kapitalizm nam zaszkodził?

- Nie nazwałbym tego szkodzeniem. To była naturalna reakcja związana z tym, że ostatnie lata komunizmu były okresem ogromnego postu konsumpcyjnego. W momencie transformacji pojawiły się nowe możliwości karier zawodowych, których wcześniej nie było. Ludzie mogli nagle zarabiać więcej pieniędzy i wszystko za nie kupić. Polacy gwałtownie chcieli nadrobić dystans w poziomie życia w stosunku do krajów bardziej rozwiniętych.

Posiadanie dziecka stało się więc kosztowne. Chodzi tutaj o tzw. koszt utraconych możliwości, tj. rezygnację z kariery zawodowej i zarobków związaną z wychowaniem dziecka.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.3

54 głosy

Rynki

Indeksy
WIG20
WIG20