Europejska młodzież - przegrani na starcie
Anna Napiórkowska, Paryż; Sylwia Sałwacka, ape
2009-11-23, ostatnia aktualizacja 2009-11-23 14:23
Europa boryka się z falą rosnącego bezrobocia. Najbardziej dotkliwie dotyka ono ludzi młodych, dopiero na progu zawodowej kariery.
ZOBACZ TAKŻE
- Recesja mięknie, ale bezrobocie straszy (30-10-09, 08:40)
- Rynek pracy 2010: bezrobocie 13 proc., podwyżek nie będzie (21-11-09, 00:00)
- Witajcie w piekle (11-12-09, 15:11)
- Polska w środku stawki europejskiego bezrobocia (01-12-09, 11:53)
- Stopa bezrobocia w październiku wzrosła do 11,1 proc. (25-11-09, 10:11)
- W Europie rekordowe bezrobocie, deflacja powoli odpuszcza (30-10-09, 12:12)
- Polacy uciekają przed bezrobociem na swoje (05-10-09, 01:00)
- Ostrowska: Bezrobocie w październiku wyniosło 11 proc. (24-11-09, 12:50)
- Skończyłem inżynierię dźwięku i od trzech lat pracuję na dwu-trzymiesięcznych umowach. Potem całymi miesiącami siedzę bezczynnie i pożyczam pieniądze, aż się trafi jakaś praca - mówi 24-letni Francuz Mathieu Ledrou. Dodaje, że nie wierzy, iż kiedykolwiek znajdzie stałą pracę.
Według Organizacji Współpracy i Rozwoju (OECD) najbardziej dotknięci bezrobociem są młodzi ludzie - w grupie 16-24 lata bez pracy jest trzy razy więcej osób niż średnia bezrobocia w poszczególnych krajach. I mimo że osoby pozbawione pracy objęte są ochroną socjalną, dużo lepiej zorganizowaną niż podczas poprzednich recesji w latach 80. czy 1997-98, to ten kryzys pokazał, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. - Młodzi ludzie nie mogą być przegrani na starcie w dorosłe życie - ostrzegają eksperci OECD.
- Już od lat 30. i pierwszego światowego kryzysu wiemy, że wzrost bezrobocia o jeden procent prowadzi do wzrostu, różnego w zależności od kraju, wskaźnika śmiertelności i przyjęć do szpitali psychiatrycznych, szczególnie wśród młodych ludzi - dowodzi profesor Marie Carmen Plante, psychiatra z montrealskiego Centrum Badań nad Nierównościami Społecznymi i Dyskryminacją, autorka badań "Zdrowie psychiczne młodych bezrobotnych". Moment psychicznego załamania przychodzi zwykle po trzech miesiącach bezskutecznych poszukiwań pracy, zwłaszcza u ludzi z dyplomami wyższych uczelni. Bezrobocie powoduje, że młodzi przestają mieć cel w życiu, chwieje się ich system wartości. Czują się odrzuceni i upokorzeni, bo niemożliwość znalezienia pracy rodzi poczucie bycia gorszym, a w konsekwencji złość i agresję. Stąd wzrost przestępczości, wandalizmu, alkoholizmu i narkomanii wśród młodych bezrobotnych.
Nie masz doświadczenia? U nas go nie zdobędziesz
W razie kłopotów przedsiębiorstwa pozbywają się najpierw ludzi młodych, bo zwykle pracują na umowach na czas określony. Firmy podpisują takie umowy z młodymi pracownikami, bo brak im doświadczenia. I koło się zamyka.
Jaskrawym przykładem jest Wielka Brytania, gdzie umowy na czas określony są powszechne. W ciągu ostatnich trzech miesięcy pracę straciło tam ponad 200 tys. osób. Bezrobotnych jest już blisko 2,5 mln, z tego 950 tys. to młodzi.
- Jestem informatykiem. Półtora miesiąca szukałem jakiejkolwiek pracy. Wreszcie zostałem sprzedawcą. Potem pięć miesięcy szukałem lepszego zajęcia i trafiłem do serwisu internetowego firmy marketingowej - wylicza 26-letni Peter Clifford ze Szkocji. - Zarabiam 1200 funtów, za mieszkanie płacę 700 funtów, wystarcza mi więc na życie, ale o oszczędzaniu nie ma mowy.
On też boi się, że dobrej pracy zgodnej z jego wykształceniem będzie szukał kilka lat.
Kto ma szkołę, ten ma lżej. Zazwyczaj
Drugim powodem trudności młodych ludzi w zdobyciu i utrzymaniu pracy są braki w wykształceniu. Największe problemy mają ci, którzy nie mają dyplomu żadnej szkoły i nie nauczyli się żadnego zawodu. Z badań OECD wynika, że grupa ta stanowi 12 proc. młodych każdego kraju.
Jednak trudności mają też absolwenci szkół wyższych, zwłaszcza uniwersytetów, które nie dostosowują swoich programów kształcenia do zmian na rynku pracy. Np. z raportu Eurostatu wynika, że sześciu na dziesięciu Hiszpanów z dyplomem uniwersytetu znalazło zatrudnienie niezgodne z ich wyuczonym zawodem (średnia europejska jest dwukrotnie niższa). Poziom bezrobocia w Hiszpanii, jak wynika z danych hiszpańskiego ministerstwa pracy, przekroczył w tym roku 18 proc., a wśród młodzieży sięgnął 30 proc.
- Dwa lata temu skończyłam psychologię. Udało mi się namówić kilka szkół podstawowych na zorganizowanie lekcji wychowania seksualnego. Ale to za mało, żeby z tego żyć, więc pomagają mi rodzice. Mieszkam u nich i dają mi 200-300 euro miesięcznie - zwierza się 24-letnia Hiszpanka Jara Lopez. Co dalej? Myśli o powrocie na uczelnię, by zrobić doktorat, a potem wyjechać do USA.
Nie lepiej przedstawia się sytuacja młodych Polaków, poziom bezrobocia w tej grupie wiekowej sięgnął 25 proc.
Wyciąganie z bezrobocia
W budżecie każdego kraju jest podział na pasywne formy zwalczania bezrobocia, czyli różnego typu zasiłki, oraz na aktywne, czyli programy pomocy w znalezieniu pracy. Im wyższe nakłady na aktywne formy walki z bezrobociem (szkolenia, kursy, pomoc psychologiczna), tym lepsze wyniki w obniżaniu poziomu bezrobocia. Dania, która ma jeden z najniższych wskaźników bezrobocia (3,7 proc. w 2008 r. według OECD), wydaje na pomoc bezrobotnym 2,81 proc. PKB.
- W krajach skandynawskich młodzież psychicznie gorzej znosi bezrobocie, ponieważ nauczona jest wchodzić w dorosłość bez pomocy rodziny. Dla młodych Polaków, Hiszpanów, Włochów i Francuzów nie jest tragedią, kiedy korzystają z pieniędzy rodziców i mieszkają z nimi do 30. roku życia - uważa socjolog dr Ewa Giermanowska z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych w Warszawie i dodaje: - W tych krajach brak rozwiązań systemowych jest rekompensowany przez pomoc rodziny.
W roku 2007 długotrwale bezrobotny był co czwarty młody Francuz (co piąty w krajach OECD).
- To jest konsekwencją sposobu finansowania kosztów pracy i systemu zasiłków - dowodzi Philippe Waechter, dyrektor ekonomiczny banku Natixis.
Model skandynawski zakłada, że społeczeństwo, płacąc wysokie podatki, oferuje bezrobotnym dużą pomoc finansową, a przede wszystkim dokształcanie, które pozwala szybko znaleźć nową pracę. W modelu angielskim ochrona bezrobotnych jest minimalna i po krótkim czasie bezrobotny musi radzić sobie sam. We Francji czy w Niemczech otrzymuje niski zasiłek i niewielką pomoc w znalezieniu pracy, bo system ochrony socjalnej finansuje państwo, opodatkowując pracodawców. Tak więc niemiecki i francuski pracodawca płaci składki socjalne w wysokości 40 proc. zarobków pracownika, a brytyjski tylko 12 proc.
- Wielka Brytania dużo szybciej wyjdzie z kryzysu niż Francja czy Niemcy, bo koszt pracy jest ponaddwukrotnie niższy, a więc pracodawcy nie boją się zatrudniać. W Wielkiej Brytanii obserwujemy mimo kryzysu pewną mobilność na rynku pracy, a we Francji dużą stagnację - dowodzi Waechter.
Według Organizacji Współpracy i Rozwoju (OECD) najbardziej dotknięci bezrobociem są młodzi ludzie - w grupie 16-24 lata bez pracy jest trzy razy więcej osób niż średnia bezrobocia w poszczególnych krajach. I mimo że osoby pozbawione pracy objęte są ochroną socjalną, dużo lepiej zorganizowaną niż podczas poprzednich recesji w latach 80. czy 1997-98, to ten kryzys pokazał, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. - Młodzi ludzie nie mogą być przegrani na starcie w dorosłe życie - ostrzegają eksperci OECD.
- Już od lat 30. i pierwszego światowego kryzysu wiemy, że wzrost bezrobocia o jeden procent prowadzi do wzrostu, różnego w zależności od kraju, wskaźnika śmiertelności i przyjęć do szpitali psychiatrycznych, szczególnie wśród młodych ludzi - dowodzi profesor Marie Carmen Plante, psychiatra z montrealskiego Centrum Badań nad Nierównościami Społecznymi i Dyskryminacją, autorka badań "Zdrowie psychiczne młodych bezrobotnych". Moment psychicznego załamania przychodzi zwykle po trzech miesiącach bezskutecznych poszukiwań pracy, zwłaszcza u ludzi z dyplomami wyższych uczelni. Bezrobocie powoduje, że młodzi przestają mieć cel w życiu, chwieje się ich system wartości. Czują się odrzuceni i upokorzeni, bo niemożliwość znalezienia pracy rodzi poczucie bycia gorszym, a w konsekwencji złość i agresję. Stąd wzrost przestępczości, wandalizmu, alkoholizmu i narkomanii wśród młodych bezrobotnych.
Nie masz doświadczenia? U nas go nie zdobędziesz
W razie kłopotów przedsiębiorstwa pozbywają się najpierw ludzi młodych, bo zwykle pracują na umowach na czas określony. Firmy podpisują takie umowy z młodymi pracownikami, bo brak im doświadczenia. I koło się zamyka.
Jaskrawym przykładem jest Wielka Brytania, gdzie umowy na czas określony są powszechne. W ciągu ostatnich trzech miesięcy pracę straciło tam ponad 200 tys. osób. Bezrobotnych jest już blisko 2,5 mln, z tego 950 tys. to młodzi.
- Jestem informatykiem. Półtora miesiąca szukałem jakiejkolwiek pracy. Wreszcie zostałem sprzedawcą. Potem pięć miesięcy szukałem lepszego zajęcia i trafiłem do serwisu internetowego firmy marketingowej - wylicza 26-letni Peter Clifford ze Szkocji. - Zarabiam 1200 funtów, za mieszkanie płacę 700 funtów, wystarcza mi więc na życie, ale o oszczędzaniu nie ma mowy.
On też boi się, że dobrej pracy zgodnej z jego wykształceniem będzie szukał kilka lat.
Kto ma szkołę, ten ma lżej. Zazwyczaj
Drugim powodem trudności młodych ludzi w zdobyciu i utrzymaniu pracy są braki w wykształceniu. Największe problemy mają ci, którzy nie mają dyplomu żadnej szkoły i nie nauczyli się żadnego zawodu. Z badań OECD wynika, że grupa ta stanowi 12 proc. młodych każdego kraju.
Jednak trudności mają też absolwenci szkół wyższych, zwłaszcza uniwersytetów, które nie dostosowują swoich programów kształcenia do zmian na rynku pracy. Np. z raportu Eurostatu wynika, że sześciu na dziesięciu Hiszpanów z dyplomem uniwersytetu znalazło zatrudnienie niezgodne z ich wyuczonym zawodem (średnia europejska jest dwukrotnie niższa). Poziom bezrobocia w Hiszpanii, jak wynika z danych hiszpańskiego ministerstwa pracy, przekroczył w tym roku 18 proc., a wśród młodzieży sięgnął 30 proc.
- Dwa lata temu skończyłam psychologię. Udało mi się namówić kilka szkół podstawowych na zorganizowanie lekcji wychowania seksualnego. Ale to za mało, żeby z tego żyć, więc pomagają mi rodzice. Mieszkam u nich i dają mi 200-300 euro miesięcznie - zwierza się 24-letnia Hiszpanka Jara Lopez. Co dalej? Myśli o powrocie na uczelnię, by zrobić doktorat, a potem wyjechać do USA.
Nie lepiej przedstawia się sytuacja młodych Polaków, poziom bezrobocia w tej grupie wiekowej sięgnął 25 proc.
Wyciąganie z bezrobocia
W budżecie każdego kraju jest podział na pasywne formy zwalczania bezrobocia, czyli różnego typu zasiłki, oraz na aktywne, czyli programy pomocy w znalezieniu pracy. Im wyższe nakłady na aktywne formy walki z bezrobociem (szkolenia, kursy, pomoc psychologiczna), tym lepsze wyniki w obniżaniu poziomu bezrobocia. Dania, która ma jeden z najniższych wskaźników bezrobocia (3,7 proc. w 2008 r. według OECD), wydaje na pomoc bezrobotnym 2,81 proc. PKB.
- W krajach skandynawskich młodzież psychicznie gorzej znosi bezrobocie, ponieważ nauczona jest wchodzić w dorosłość bez pomocy rodziny. Dla młodych Polaków, Hiszpanów, Włochów i Francuzów nie jest tragedią, kiedy korzystają z pieniędzy rodziców i mieszkają z nimi do 30. roku życia - uważa socjolog dr Ewa Giermanowska z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych w Warszawie i dodaje: - W tych krajach brak rozwiązań systemowych jest rekompensowany przez pomoc rodziny.
W roku 2007 długotrwale bezrobotny był co czwarty młody Francuz (co piąty w krajach OECD).
- To jest konsekwencją sposobu finansowania kosztów pracy i systemu zasiłków - dowodzi Philippe Waechter, dyrektor ekonomiczny banku Natixis.
Model skandynawski zakłada, że społeczeństwo, płacąc wysokie podatki, oferuje bezrobotnym dużą pomoc finansową, a przede wszystkim dokształcanie, które pozwala szybko znaleźć nową pracę. W modelu angielskim ochrona bezrobotnych jest minimalna i po krótkim czasie bezrobotny musi radzić sobie sam. We Francji czy w Niemczech otrzymuje niski zasiłek i niewielką pomoc w znalezieniu pracy, bo system ochrony socjalnej finansuje państwo, opodatkowując pracodawców. Tak więc niemiecki i francuski pracodawca płaci składki socjalne w wysokości 40 proc. zarobków pracownika, a brytyjski tylko 12 proc.
- Wielka Brytania dużo szybciej wyjdzie z kryzysu niż Francja czy Niemcy, bo koszt pracy jest ponaddwukrotnie niższy, a więc pracodawcy nie boją się zatrudniać. W Wielkiej Brytanii obserwujemy mimo kryzysu pewną mobilność na rynku pracy, a we Francji dużą stagnację - dowodzi Waechter.
Źródło: Gazeta Wyborcza
1
2
następne »
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.1
20 głosów
Przeczytaj 145 komentarzy na Forum
-
Kłótnia o dotacje w regionach. Ministerstwo rozpoczyna kontrole
-
Polska prosi KE o prawo do 208,5 mln ton CO2 dla firm
-
Nowość w prawie telekomunikacyjnym: abonent to właściciel telefonu na kartę
-
Prezes NBP Sławomir Skrzypek: Zbliża się czas podwyżek stóp
-
Mediatel z CenterNetem: Stworzymy unikalną ofertę w komórkach
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
SŁAWNI O FINANSACH












