Biznes Ludzie Pieniądze

Ferdinand Wspaniały od Porsche i Volkswagena

Andrzej Kublik
21.12.2009 , aktualizacja: 20.12.2009 23:02
A A A Drukuj
- Ludzie dzielą się na zwycięzców i przegranych. Siebie zaliczam do zwycięzców - mówi o sobie Ferdinand Piech, 72-letni potomek twórcy koncernów Volkswagen i Porsche. To nie są czcze przechwałki - w tym roku Piech pchnął VW do marszu na czoło światowej motoryzacji.
Ferdinand Porsche pokazywał prototyp autka, które spala niecały litr oleju napędowego na 100 km.
GW
Ferdinand Porsche pokazywał prototyp autka, które spala niecały litr oleju napędowego na 100 km.
Skąd się wziął Ferdinand Piech? Drzewo rodzinne.
Skąd się wziął Ferdinand Piech? Drzewo rodzinne.
Kryzys jednych pogrąża, dla innych jest szansą. Wiosną przygnieciony górą długów amerykański General Motors po 100 latach działalności musiał ogłosić bankructwo.

Japońska Toyota uchodząca za maszynkę do robienia pieniędzy pierwszy raz od 70 lat nie zarobiła na sprzedaży samochodów.

A VW? Koncern w tym roku pobije rekord, pierwszy raz wypuszczając z fabryk 6,2 mln samochodów.

Kryzys w USA go nie dotknął. Sprzedaje tam tylko 300 tys. aut rocznie. Obłowił się za to w Europie. Rządy połowy państw UE przeznaczyły około 10 mld euro na premiowanie zakupów nowych aut. Europejczycy kupowali masowo volkswageny, skody i seaty.

Wzmocniony koncern z Wolfsburga może ruszyć do walki z osłabionymi rywalami o tytuł największego koncernu samochodowego świata. Ten cel wyznaczył VW szef rady nadzorczej Ferdinand Piech. Określił nawet datę - rok 2018 r.

Może uda się wcześniej. Dwa tygodnie temu VW ogłosił sojusz strategiczny z Suzuki i zakup 20 proc. akcji japońskiej firmy.

Grupa VW-Suzuki produkuje razem prawie 8 mln samochodów. I może triumfalnie zasiąść w fotelu lidera globalnej motoryzacji już w przyszłym roku.

A kontrola nad koncernem z Wolfsburga będzie w rękach rodzin Piech i Porsche.

Zwierzyna zmienia się w myśliwego

Krewni, którzy od lat toczą wojnę o stworzone przez przodków imperium, knują przeciw sobie, by zyskać splendor i bajeczny majątek.

Walka o koncerny Porsche i Volkswagena ciągnęła się przez dekady w stylu przypominającym na poły współczesną wersję szekspirowskiego dramatu, na poły scenariusz serialu w stylu "Dynastii".

Niedawno wydawało się, że wygra ją Porsche. Producent sportowych aut dla bogatych snobów od czterech lat zamierzał przejąć kontrolę nad VW, firmą 15 razy większą i produkującą głównie auta dla zwykłych zjadaczy chleba.

Pomysł, by pirania połknęła wieloryba, firmował Wendelin Wiedeking, który przez 15 lat kierował Porsche. Uratował firmę przed bankructwem i uczynił ją jedną z najbardziej zyskownych. - Każdy produkt musi zarabiać pieniądze. Inaczej to tylko hobby - mawiał. To on wprowadził do produkcji terenowego Cayenne. I stał się najlepiej opłacanym menedżerem w Niemczech - w zeszłym roku zarobił 80 mln euro.

Wiedeking był o włos od zwycięstwa. W ubiegłym roku Porsche zgromadziło pakiet 51 proc. akcji VW. Na kredyt - 10 mld euro. Jednak pełna kontrola nad koncernem - zgodnie ze szczególnymi niemieckimi przepisami o VW - wymaga ponad 75 proc. akcji. Na zakup dodatkowych 25 proc. trzeba było jeszcze 10 mld euro.

Banki chciały dać i te pieniądze. Ale Porsche potrzebowało jeszcze 2,5 mld euro na spłatę bieżących zobowiązań firmy.

Tu banki powiedziały już pas. Pomocy odmówił też rządowy bank KfW.

Z myśliwego Porsche nagle zmieniło się w zwierzynę. W maju pożyczyło od VW 700 mln euro. W czerwcu dostało ultimatum - zaakceptuje przejęcie przez VW albo pod koniec września musi zwrócić pożyczkę. W praktyce oznaczałoby to bankructwo.

Pod koniec lipca Wiedeking podał się do dymisji, inkasując 50 mln euro odprawy. Porsche skapitulowało. Po 60 latach samodzielności zostanie dziesiątą marką w koncernie VW. W grudniu za 3,9 mld euro VW przejął prawie połowę akcji producenta sportowych aut, resztę wchłonie w ciągu dwóch lat.

Ten plan przeforsował Ferdinand Piech, szef rady nadzorczej VW, a jednocześnie jeden z głównych akcjonariuszy Porsche.

Czyżby działał wbrew własnym interesom, torpedując przejęcie VW przez Porsche? Bynajmniej. Plan przejęcia popierał kuzyn Piecha Wolfgang Porsche. On również jest znaczącym akcjonariuszem Porsche, a zarazem szefem rady nadzorczej producenta sportowych aut.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów