Kredyt w BNP Paribas Fortis: klient z pistoletem przystawionym do głowy
Reklamę prześwietlił Maciej Samcik
2010-05-10, ostatnia aktualizacja 2010-05-10 11:02
Bankowy wyścig do obniżania marż kredytów hipotecznych trwa w najlepsze. Ale nie ma co liczyć, że bank da niską marżę za darmo. Absolutne minimum to wymóg założenia w danym banku konta osobistego. Najczęściej jednak trzeba spełnić dużo bardziej wygórowane warunki. Jakie?
ZOBACZ TAKŻE
- Deloitte: Większość banków niedostatecznie informuje inwestorów o ryzyku (01-07-10, 12:56)
- 90 zł rocznie za polisę? Tylko dla wybrańców! (21-06-10, 08:00)
- Jeden kredyt, ale w dwóch walutach - od czerwca w BNP Paribas Fortis (31-05-10, 16:34)
- Lokata, która dobrze pracuje, ale tylko czasami (31-05-10, 07:00)
- Ranking kont osobistych: wygrywają BOŚ i Toyota Bank (25-05-10, 07:00)
- Konto oszczędnościowe: Urbański w metrze wciska kit (17-05-10, 10:00)
- Reklama konta w BGŻ. To origami może być wyjątkowo drogie (26-04-10, 11:00)
- PZU ubezpiecza roztrzepanych, ale tylko w reklamie (29-03-10, 11:00)
- Kredyt Bank płaci 7 proc. na lokacie? Tylko w reklamie! A naprawdę? (22-03-10, 12:21)
- Pożyczka w Kasach Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać (15-03-10, 08:00)
- Prześwietlamy reklamy: 100 zł w prezencie od BZ WBK (09-03-10, 14:00)
- Prześwietlamy reklamy: u Żubra 2,65 zł raty dziennie. Dużo czy mało? (01-03-10, 17:00)
- Prześwietlamy reklamy: Polbank leje wodę, czyli elastyczny kredyt firmowy (15-02-10, 13:00)
RAPORTY
Już od pewnego czasu w telewizji można oglądać kampanię reklamową kredytów hipotecznych banku BNP Paribas Fortis. Kamera krąży wokół pudełka, na którego kolejnych ścianach rozgrywają się scenki z życia szczęśliwych ludzi urządzających mieszkanie. W tzw. międzyczasie na innych ścianach pudła widzimy napisy wyliczające różne zalety fortisowych kredytów, m.in. fachowe doradztwo specjalistów banku, bogatą ofertę ubezpieczeniową itp. Ostatni napis to wisienka na torcie: "marża 1,99 procent". Czyli jak na obecne warunki bardzo niska.
Marketingowcy BNP Paribas Fortis wykazali się czujnością i obok informacji o niskiej marży zamieścili - pisany dużą czcionką - napis tłumaczący, że oferta ważna jest tylko przy założeniu konta osobistego. Niby drobiazg, ale jednak wart docenienia. Do tej pory często banki tego typu informacji w reklamach nie podawały.
Niestety, po lekturze regulaminu fortisowej promocji włosy stają dęba. Okazuje się, że warunek w postaci założenia konta (kosztuje 7,5 zł miesięcznie razem z kartą debetową) nie jest jedynym, który uprawnia do skorzystania z oferty. Na to konto musi jeszcze płynąć pensja (co najmniej 2500 zł miesięcznie), a poza tym trzeba co najmniej pięć razy miesięcznie zapłacić kartą za zakupy.
Promocja obejmuje tylko kredyty o wartości 80-500 tys. zł z poziomem LtV (czyli wartość kredytu w stosunku do wartości nieruchomości) najwyżej do 80 proc. Czyli kredyty bez wkładu własnego się na nią nie łapią. Te zastrzeżenia widoczne są w reklamie już tylko malutką, niemal niezauważalną czcionką.
W regulaminie promocji są jeszcze lepsze kwiatki. Otóż wystarczy złamać którykolwiek z punktów promocji (czyli np. zapłacić kartą tylko cztery razy w miesiącu albo nie przelać regulaminowych 2500 zł na konto), by marża kredytu wzrosła o 0,5 punktu procentowego! W dodatku bank pisze w regulaminie, że "po podwyższeniu marży kredytu brak jest możliwości przywrócenia warunków promocji".
Biorę więc kredyt na 30 lat, a bank obiecuje mi promocyjną marżę w zamian za spełnienie określonych warunków. I to jest fair. Ale jeśli przez nawet krótki czas tych warunków nie spełnię, np. z powodu przeoczenia lub błędu, to bank będzie mi z tego powodu dawał po głowie przez najbliższe kilkanaście lat!
Marketingowcy BNP Paribas Fortis wykazali się czujnością i obok informacji o niskiej marży zamieścili - pisany dużą czcionką - napis tłumaczący, że oferta ważna jest tylko przy założeniu konta osobistego. Niby drobiazg, ale jednak wart docenienia. Do tej pory często banki tego typu informacji w reklamach nie podawały.
Niestety, po lekturze regulaminu fortisowej promocji włosy stają dęba. Okazuje się, że warunek w postaci założenia konta (kosztuje 7,5 zł miesięcznie razem z kartą debetową) nie jest jedynym, który uprawnia do skorzystania z oferty. Na to konto musi jeszcze płynąć pensja (co najmniej 2500 zł miesięcznie), a poza tym trzeba co najmniej pięć razy miesięcznie zapłacić kartą za zakupy.
Promocja obejmuje tylko kredyty o wartości 80-500 tys. zł z poziomem LtV (czyli wartość kredytu w stosunku do wartości nieruchomości) najwyżej do 80 proc. Czyli kredyty bez wkładu własnego się na nią nie łapią. Te zastrzeżenia widoczne są w reklamie już tylko malutką, niemal niezauważalną czcionką.
W regulaminie promocji są jeszcze lepsze kwiatki. Otóż wystarczy złamać którykolwiek z punktów promocji (czyli np. zapłacić kartą tylko cztery razy w miesiącu albo nie przelać regulaminowych 2500 zł na konto), by marża kredytu wzrosła o 0,5 punktu procentowego! W dodatku bank pisze w regulaminie, że "po podwyższeniu marży kredytu brak jest możliwości przywrócenia warunków promocji".
Biorę więc kredyt na 30 lat, a bank obiecuje mi promocyjną marżę w zamian za spełnienie określonych warunków. I to jest fair. Ale jeśli przez nawet krótki czas tych warunków nie spełnię, np. z powodu przeoczenia lub błędu, to bank będzie mi z tego powodu dawał po głowie przez najbliższe kilkanaście lat!
Czytaj też blog Macieja Samcika: Fortis i hipoteki, czyli klient z pistoletem przystawionym do głowy
Źródło: Gazeta Wyborcza
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.8
22 głosy
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:
Wyborcza.biz poleca
Budżet państwa

Plan rządu: zdziesiątkować urzędników
30-lecie Solidarności

Związki kiedyś walczyły o innych. Dziś o siebie
Kryzys w Europie





więcej zdjęć





