Biznes Ludzie Pieniądze

Co się zmieniło w mieszkaniówce od PRL-u?

Marek Wielgo
06.09.2011 , aktualizacja: 05.09.2011 20:50
A A A Drukuj
Postępom budownictwa mieszkaniowego zawsze towarzyszy u nas ogromny rozgłos. Niewiele się natomiast mówi i pisze o kiepskim stanie technicznym i wyposażeniu naszych mieszkań oraz o tym, ile ich z tego powodu ubywa

Gazeta Wyborcza
"Polska 2015" - cykl Gazety Wyborczej i Wyborcza.biz
Faktem jest, że w ciągu ostatnich dwóch dekad odnotowaliśmy duży postęp. U schyłku PRL w substandardowych warunkach, czyli bez wygód typu łazienka czy centralne ogrzewanie, mieszkało ok. 12,7 mln Polaków. Zajmowali oni 3,5 mln mieszkań, czyli co trzecie istniejące wówczas.

Ostatnie wiarygodne dane uzyskane na podstawie spisu powszechnego z 2002 r. wykazały, że z tym problemem boryka się już "tylko" 6,5 mln osób zajmujących 1,8 mln mieszkań (16 proc. wszystkich). Jednak najpewniej także w następnych latach systematycznie poprawiały się podstawowe wskaźniki pokazujące warunki mieszkaniowe, takie jak chociażby wyposażenie mieszkań w poszczególne instalacje. Polacy na potęgę inwestują bowiem w swoje mieszkania. Tylko w 2009 r. (ostatnie dane na ten temat) GUS odnotował remonty 49,2 tys. mieszkań polegające na podwyższeniu ich standardu; np. do sieci wodociągowej podłączono 10,7 tys. mieszkań, do kanalizacyjnej - 11,7 tys. Z kolei w 16,1 tys. mieszkań zainstalowano centralne ogrzewanie, a do 19,9 tys. doprowadzono ciepłą wodę. GUS ocenia, że na koniec 2009 r. w przeszło 95 proc. wszystkich mieszkań w naszym kraju była bieżąca woda. Z toaletami sytuacja wygląda już jednak gorzej - w ok. 88 proc. Ponadto pamiętajmy, że na wsi odsetek mieszkań bez wygód jest większy niż w miastach.

Na poprawę standardu ogółu mieszkań wpływa też to, że przybywa ciągle nowych mieszkań (w tym coraz więcej domów jednorodzinnych), które są większe i lepiej wyposażone od mieszkań i domów wybudowanych w czasach PRL. Ubywa zaś starych ruder bez wygód. Prawdopodobnie mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że wiele nieremontowanych w czasach PRL domów jest tak zniszczonych, że nie opłaca się ich remontować. W katastrofalnym stanie technicznym jest zwłaszcza wiele przedwojennych, z reguły prywatnych, kamienic czynszowych. W dodatku grubo ponad milion mieszkań powstało jeszcze w czasach zaborów! Takich stojących na słowo honoru budynków mogą być w całym kraju tysiące.

Dziś nie wiadomo, ilu mieszkańców będzie się musiało wyprowadzić. Być może wyjaśni to tegoroczny spis powszechny. Obecne szacunki rządu mówią, że zagrożonych może być nawet ponad 200 tys. rodzin. Żeby ratować kamienice, rząd PO-PSL uruchomił w 2009 r. program wsparcia remontów budynków wybudowanych przed 1961 r. Po premię remontową, która umożliwia spłatę 20 proc. kredytu na ten cel, mogą sięgnąć prywatni właściciele czynszówek (wyłącznie osoby fizyczne), wspólnoty mieszkaniowe z większościowym udziałem indywidualnych właścicieli oraz spółdzielnie mieszkaniowe i TBS-y, które przejęły np. od gmin stare czynszówki.

Jednak na razie nie grozi nam, że Polska zamiast placem budowy mieszkań stanie się placem ich rozbiórek - zasoby mieszkaniowe w kraju są stosunkowo nowe, zaś badania Instytutu Techniki Budowlanej wykazały, że bloki z wielkiej płyty trzymają się dobrze.

Główny Urząd Nadzoru Budowlanego podaje, że w 2010 r. inspektorzy budowlani wydali nakazy rozbiórki 1497 budynków mieszkalnych z powodu "niewłaściwego utrzymania obiektu", czyli m.in. zaniedbań remontowych. Najwięcej rozbiórek nakazano w województwach podkarpackim (404) i małopolskim. A ile ich wykonano? W całym kraju - 161, a np. w województwie podkarpackim - 44.

Prawdopodobnie niebezpiecznych ruder ubywałoby szybciej, gdyby gminy mogły zapewnić lokatorom mieszkania zastępcze. Niestety, tych ciągle brakuje. GUS podaje, że w ubiegłym roku gminy wybudowały łącznie 3506 mieszkań.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów