Aplikacje na smartfony to dziś narzędzie w biznesie. Te kieszonkowe urządzenia pełnią funkcję podręcznych komputerów. Listę zakupów trzymamy w telefonie. Ulotki w skrzynkach pocztowych odchodzą do lamusa, bo informacje o produktach dostajemy przez SMS, e-mail lub aplikację. Ba, szkoły wyższe organizują nawet kierunki nauczania dotyczące komunikacji mobilnej. Przykładowo na Uniwersytecie Gdańskim można zdobyć dyplom licencjata na kierunku aplikacje informatyczne w biznesie.

Z raportu "Komunikacja mobilna w biznesie" firmy SMSapi wynika, że w zeszłym roku z aplikacji mobilnych korzystało 22 proc. firm e-commerce działających w Polsce i 16 proc. sklepów stacjonarnych. Wśród tych pierwszych 68,2 proc. miało własne aplikacje. Reszta korzystała z aplikacji agregujących oferty różnych firm, takich jak np. Grupon czy Qpony. Z kolei wśród sklepów stacjonarnych własne aplikacje ma jeszcze więcej sprzedawców - aż 81,3 proc., a część z nich przy okazji wykorzystuje także aplikacje agregaty. Poza tym najpopularniejszymi formami komunikacji z klientami są e-maile i SMS-y.
Pozostało 87% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.