Restrukturyzacja górnictwa postępuje. Choć spółki węglowe jeszcze nie odczuły jej zbawiennego skutku i nadal borykają się z ogromnymi trudnościami finansowymi, to widać światełko w tunelu. Nadzieję budzą nieznacznie rosnące ceny węgla na świecie oraz ciągle malejąca liczba osób zatrudnionych w branży. Na początku roku w górnictwie zatrudnionych było ponad 100 tys. osób, według ostatnich danych Agencji Rozwoju Przemysłu obecnie liczba ta zmalała do 87 tys. osób.

Pomaga program dobrowolnych odejść

Górnicy sami chcą odchodzić z pracy, bo uważają, że w obliczu likwidacji nierentownych kopalń bardziej opłacalne jest skorzystanie z oferowanego przez rząd pakietu socjalnego niż życie w niepewności. Zwłaszcza że pakiet osłonowy jest bardzo atrakcyjny.

W zależności od terminu odejścia odprawy mogą wynosić od 25,7 tys. zł do nawet ok. 77 tys. zł brutto, nie licząc kodeksowej odprawy. Górnicy, którzy zdecydują się skorzystać z wcześniejszej emerytury (nie może im brakować więcej niż czterech lat do uprawnień), otrzymują trzy czwarte miesięcznej pensji, co wraz z częścią nagród daje nawet ok. 90 proc. miesięcznego wynagrodzenia.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.