Choć stopy procentowe, na podstawie których jest ustalane oprocentowanie kredytów, są w Polsce na historycznie najniższym poziomie, to klienci banków i tak są skazani na drogie kredyty gotówkowe. Mimo niskiego oprocentowania (obecnie to maksymalnie 10 proc. w skali roku) koszty tych kredytów są podbijane przez inne dodatkowe opłaty. To przede wszystkim prowizja za udzielenie kredytów, która w niektórych bankach dochodzi do 25 proc., i ubezpieczenie kredytu, które zwykle kosztuje więcej, niż wynosi prowizja.

Kiedyś prowizja za udzielenie kredytu nie mogła przekraczać 5 proc. pożyczanej kwoty. W grudniu 2011 r. ograniczenia dotyczące wysokości prowizji zostały zniesione. Powód? Według nadzoru finansowego nie pomagały kredytobiorcom, bo banki je omijały, dorzucając do kredytów gotówkowych drogie ubezpieczenia. Po zniesieniu limitu prowizji miało się to zmienić.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej