Mało kto pamięta, że część emerytalnych oszczędności nadal leży w otwartych funduszach emerytalnych. A raczej nie leży, tylko pracuje, bo stopy zwrotu są lepsze niż na jakiejkolwiek lokacie, koncie oszczędnościowym czy nawet w funduszu inwestycyjnym.

Dotyczy to wszystkich Polaków, którzy pracowali po 1999 r. Nawet ci, którzy trzy lata temu nie zdecydowali się przekazywać części składki do OFE, mają wcześniej zgromadzone pieniądze. To dlatego, że jeszcze zanim cztery lata temu rząd PO-PSL przeniósł połowę oszczędności do ZUS, odkładanie w funduszach było obowiązkowe.

Dlatego pieniądze w OFE nadal pracują na nasze przyszłe emerytury. Przez przejęcie przez poprzedni rząd 150 mld zł obligacji skarbowych teraz zyski funduszy zależą głównie od sytuacji na warszawskim parkiecie. To tam ulokowana jest największa część naszych emerytalnych oszczędności. A ponieważ w całym ubiegłym roku indeks największych spółek WIG20 zyskał ponad 26 proc., to również funduszom udało się wykręcić ponad 18 proc. zysku – wynika z wyliczeń Analiz Online.

Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej