– Cieszę się, że dyskusja nad tą kwestią powraca. Cały czas znaczna część osób, które w przeszłości miały taką umowę i wypowiedziały ją, ponosząc horrendalną opłatę likwidacyjną, musi dochodzić swoich praw w sądach – mówi Aleksandra Wiktorow, rzecznik finansowy.

Chodzi o polisy inwestycyjne, czyli tzw. ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, o których było głośno kilka lat temu. Przedstawiciele banków i ubezpieczycieli wciskali ryzykowne inwestycje w opakowaniu ubezpieczeń nieświadomym klientom chcącym zainwestować swoje oszczędności w bezpieczne lokaty. A sprzedawcy polis nie informowali klientów, że z takich inwestycji nie opłaca się wycofywać. Przez pierwsze kilka lat opłaty likwidacyjne mogą bowiem pochłonąć nawet całość wpłaconych środków.

W końcu do gry wkroczył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zawarł porozumienia z 17 towarzystwami ubezpieczeniowymi. Posiadacze polis inwestycyjnych mogą wycofać się z nich, płacąc niższe kary za wcześniejsze rozwiązanie umowy. Takie porozumienia dotyczą ubezpieczeń inwestycyjnych zawartych przed 2014 r., bo rok wcześniej UOKiK negocjował wcześniejsze zerwanie umów zawartych po 2013 r.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej