– Dzień dobry, Ania? Ja dzwonię z bardzo konkretną ofertą. Chcę pani sprzedać ubezpieczenie. Pracuję w towarzystwie ubezpieczeniowym Prudential – słyszę w słuchawce. Pytam więc, jak znalazłam się w bazie numerów ubezpieczyciela.

– Pyta pani o źródło naszych danych? Ja mam pani numer z Otomoto. Nie chcę kupić od pani land rovera, tylko sprzedać ubezpieczenie. Może jakieś na życie czy takie wypadkowe. Spotkamy się? – odpowiada rezolutnie agentka.

Na moje szczegółowe pytania agentka bez skrępowania wyjaśnia, że nie pracuje w żadnej multiagencji, tylko jest zatrudniona bezpośrednio u ubezpieczyciela, w Prudentialu.

Z naszych informacji wynika, że to popularne praktyki wśród agentów ubezpieczeniowych. Portale ogłoszeniowe czy aukcyjne, takie jak wspomniane Otomoto, OLX czy Allegro, są dobrym źródłem danych. Po przejrzeniu ogłoszeń o sprzedaży można łatwo stworzyć listę kontaktów – imię i numer telefonu. Nazwisko jest agentowi niepotrzebne, bo jeśli potencjalny klient połknie haczyk, to sam się przedstawi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej