Wcześniej za pomocą testamentu nie można było bowiem bezpośrednio przekazać konkretnego składnika majątku konkretnej osobie – nie pozwalało na to prawo spadkowe. Nawet jeśli wskazaliśmy w testamencie, że firma ma przypaść młodszemu z naszych synów, a mieszkanie i samochód starszemu, to i tak synowie nabywali wspólnie wszystkie składniki majątku wchodzące do spadku, a udział każdego z nich w spadku był określony w formie ułamka (1/2 majątku dla jednego i 1/2 dla drugiego, gdy małżonek spadkodawcy zmarł przed nim). Mało tego – aby stać się właścicielem majątku otrzymanego po zmarłym spadkobiercy, trzeba było przeprowadzić postępowanie sądowe o stwierdzenie nabycia spadku, a następnie dokonać działu spadku (określić, komu przypadną na własność poszczególne składniki majątku). Takie postępowanie spadkowe mogło się ciągnąć latami.

Spadkobierca mógł wprawdzie dokonać zapisu zwykłego, ale nie ułatwiało to przekazania konkretnego składnika majątku (np. firmy) wskazanej osobie. I często na tym tle wybuchały spory, które kończyły się procesami. Zapis windykacyjny to zmienił.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej