Dziś, gdy umiera przedsiębiorca, umiera też jego biznes – tracą ważność wszystkie umowy, które podpisał za życia, wygasają koncesje, licencje i pozwolenia. Spadkobiercy zmarłego nie mogą się posługiwać numerem NIP ani REGON, bo były przypisane do konkretnej osoby – zmarłego przedsiębiorcy. Nawet z dostępem do rachunku bankowego może być problem. Efekt? Klienci i kontrahenci odchodzą do konkurencji, pracownicy tracą zatrudnienie, a następcy zmarłego muszą zaczynać wszystko od nowa.

Podział spadku po zmarłym przedsiębiorcy

Aby rodzina mogła przejąć firmę po zmarłym przedsiębiorcy, trzeba przeprowadzić postępowanie spadkowe. To zaś może trwać miesiącami (albo nawet latami, gdy spadkobiercy są skonfliktowani). Po takim czasie firma praktycznie przestaje istnieć na rynku.

Przykład. Pan Krzysztof prowadził działalność polegającą na wykańczaniu wnętrz. Zatrudniał trzech synów. Zawarł bardzo korzystną umowę z deweloperem, na podstawie której miał przygotować do sprzedaży lokale w ekskluzywnej inwestycji. Niestety zmarł. Synowie bardzo chętnie przejęliby po ojcu działalność i intratny kontrakt, ale nie mogli dojść do porozumienia, który z nich miałby prowadzić przedsiębiorstwo. Nie byli również w stanie określić wzajemnych relacji i stworzyć spółki. Deweloper, chociaż początkowo pozytywnie nastawiony i chętny do zawarcia umowy z nowo powstałym przedsiębiorstwem stworzonym przez synów zmarłego, stracił cierpliwość i wybrał innego wykonawcę. Równocześnie deweloper zwrócił się o zwrot wypłaconych już kwot z odsetkami, ale synowie pana Krzysztofa nie mieli z czego ich oddać. Deweloper wystąpił więc do sądu, co tylko powiększyło dług o koszty sądowe, koszty zastępstwa procesowego oraz postępowania egzekucyjnego.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej