- Technologia w bankowości to nasz towar eksportowy. Polskie banki są inspiracją dla Zachodu, są nowoczesne. W Europie Zachodniej wniosek kredytowy ma 120 stron, a konto kosztuje kilkanaście funtów. W Polsce klient ma wszystko zaoferowane w bankach, fintechy nie mają czego tu szukać - przekonywał członek zarządu Idea Banku, odpowiadając na pytanie, czy wkrótce zamiast do banku będziemy chodzić do fintechu.

I dodaje: - Rozwój fintechów w takim otoczeniu jak w Polsce jest trudne. Ale widzę okazję do współpracy.

Przykładem takiego fintechu, który stara się zagrozić bankom, jest m.in. Revolut  - firma, która udostępnia płatności walutowe, która w odróżnieniu do banków nie pobiera opłat za przewalutowanie Z drugiej jednak strony - jako że fintech to nie bank - nie zapewnia bezpieczeństwa pieniędzy klientów.

I dlatego coraz więcej banków i towarzystw ubezpieczeniowych zaczyna współprace z firmami fintechowymi, kupując ich rozwiązania. Tak jest m.in. w przypadku programów do wyszukiwania podejrzanych roszczeń odszkodowawczych, które mogą się okazać próbami wyłudzeń. Z nowoczesnych rozwiązań w tym obszarze korzysta już większość ubezpieczalni.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej