Kierowcy, którzy wypuszczą się na polskie drogi bez obowiązkowego ubezpieczenia, nie mogą liczyć na to, że im się upiecze. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) coraz skuteczniej wyłapuje takich kierowców, nawet bez pomocy policji, i nakłada kary. A jeśli osoba nieubezpieczona spowoduje wypadek, odszkodowanie wprawdzie wypłaca UFG, ale potem egzekwuje od sprawcy wypłaconą kwotę wraz ze swoimi kosztami. I jest w tym coraz bardziej skuteczny.

Bez OC? Zrobiłeś szkodę, musisz płacić

Ponad 36 mln zł wyegzekwował w trzech pierwszych kwartałach 2018 r. UFG od kierowców, którzy spowodowali wypadki, nie mając polisy OC. To o 2 mln zł więcej niż rok wcześniej, co oznacza wzrost o 6,5 proc. Na 30 września 2018 r. UFG prowadził ponad 16 tys. postępowań regresowych (czyli o zwrot wypłaconych odszkodowań) na kwotę 253 mln zł.

Najwyższa kwota dochodzona od sprawcy przez UFG to obecnie 4,75 mln zł. Poszkodowany znajduje się w stanie wegetatywnym i pojawiają się kolejne roszczenia, niewykluczone więc, że suma ta jeszcze urośnie. Już dziewięć regresów przekracza 1 mln zł każdy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej