„Nasza firma zawsze miała bliskie związki z Litwą. Otwarcie naszego nowego biura to kolejny krok w celu umocnienia wzajemnych stosunków” – powiedział Andrius Biceika, szef regionalnych struktur Revolta w krajach bałtyckich. Rzeczywiście do zapowiadanego wzmocnienia relacji doszło.

Dwa tygodnie temu Revolut otrzymał europejską licencję bankową od Banku Litwy. To duża sprawa. Litwa nie tylko jest w Unii Europejskiej, ale jest także częścią strefy euro. W praktyce oznacza to, że na terenie wspólnoty Revolut może oferować usługi bankowe. I taki krok firma już zapowiedziała.

Teraz przyjmuje już depozyty pieniężne, w planach ma udzielanie kredytów, a celem ostatecznym jest według firmy stanie się dla cyfrowej bankowości tym, czym Amazon dla sprzedaży w internecie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej