Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że jedna trzecia Polaków zalega z płatnościami. Niektórzy nie płacą w terminie przez roztargnienie, innym „wyskoczyły” nieprzewidziane wydatki, a jeszcze inni przeliczyli się z możliwościami i teraz nie mają na raty. Średnie zadłużenie, o które dopominają się windykatorzy, to 6100 zł.

Łatwo wpaść w spiralę długów

Zaczyna się niewinnie: kredyt hipoteczny na mieszkanie i pożyczka gotówkowa na jego wykończenie. Spłaty idą gładko do momentu, gdy jedno z partnerów traci pracę albo podupada na zdrowiu. Oszczędności się kończą i zaczyna brakować na raty. Ratunku szukamy u rodziny, a gdy i tego mało – idziemy po „chwilówkę”, czyli pożyczkę krótkoterminową na wysoki, żeby nie powiedzieć – lichwiarski – procent.

Teoretycznie osoby, które zaciągają takie pożyczki, są chronione ustawą antylichwiarską (weszła w życie w 2016 r.; narzuciła na firmy pożyczkowe obowiązek obniżenia zbyt wysokich kosztów). Tyle że ustawa jest dziurawa jak sito, a na rynku finansowym trwa nieustanny wyścig, jak obejść prawo i zarabiać.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej