Najpopularniejszy, bo najkrótszy i najmniej kosztowny, jest rozwód bez orzekania o winie. Znacznie rzadziej sądy orzekają rozpad związku z wyłącznej winy jednego z partnerów albo z winy obojga. Przy rozpadzie małżeństwa nie ma stopniowania winy – albo ktoś jest winny, albo nie.

Winien zapłaci alimenty

Rozwody z orzeczeniem wyłącznej winy męża lub żony potrafią się ciągnąć latami, są wyniszczające i kosztowne, ale mają jedną zaletę: małżonek niewinny może się domagać od winnego alimentów, które zrekompensują mu spadek poziomu życia po rozstaniu.

Ten rodzaj alimentów przypomina bardziej odszkodowanie i może być płacony w nieskończoność, a przynajmniej do momentu, gdy niewinny małżonek ożeni się lub wyjdzie za mąż. Małżonek wyłącznie winny rozwodu nigdy nie dostanie alimentów.

Przykład. Dorota i Kamil rozwiedli się w 2010 r. z wyłącznej winy męża. Po rozwodzie Dorota zażądała od byłego partnera 2 tys. zł alimentów miesięcznie. Żądanie uzasadniła tym, że rozpad związku nastąpił z wyłącznej winy męża, który pozbawił ją wszystkich dochodów z dobrze prosperującego gospodarstwa rolnego, zlikwidował konta bankowe i pozostawił do jej dyspozycji tylko nieduże mieszkanie.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej