„Prywatna pożyczka do 100.000 zł pozabankowa bez przedpłat. Maksymalny okres spłaty to 120 miesięcy. Nie jestem pośrednikiem. Szybka realizacja na terenie całego kraju”. To jedno z ogłoszeń znalezionych w internecie. Takich jest tysiące. Podobnie jak ogłoszeń typu: „Jestem zadłużony w banku. Poszukuje prywatnej pożyczki do 50 tys. zł. Może być pod zastaw”.

Kiedy sprawdza się, jak wyglądają naprawdę warunki umowy pożyczkowej, okazuje się, że pożyczkodawca lub jego pośrednik chce zabezpieczenia na nieruchomości (niezależnie od wysokości pożyczki). A oprocentowanie sięga 300 proc. rocznie.

Czy projekt ustawy antylichwiarskiej zaprezentowany przez ministra sprawiedliwości rozwiąże problem?

Najlepszy klient to desperat

Lichwiarze klientów szukają przede wszystkim wśród tych, co do których wiadomo, że ze spłatą będą mieli poważne kłopoty. Dobrym pożyczkobiorcą jest ten, kto potrzebuje pieniędzy na leczenie dziecka, uwięziony w pętli kredytów albo ktoś osaczony przez komorników.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej