Na rynku ubezpieczeniowym panuje duża konkurencja. Problem w tym, jak znaleźć najlepszą polisę dla siebie.

Kredytobiorcy ubezpieczają głównie mury i elementy stałe, bo tego wymagają banki. Następnie dokonują cesji, co oznacza, że w razie wystąpienia szkody odszkodowanie dostanie bank (chyba że to mała szkoda, wtedy bank może dać zgodę na wypłatę odszkodowania właścicielowi).

Ubezpieczenie ruchomości, OC w życiu prywatnym, home assistance są dobrowolne. Wykupujemy je, gdy obawiamy się kradzieży, zalania mieszkania lub zatrzaśnięcia drzwi z kluczami w środku.

Wybierając polisę, kierujemy się ceną. Chcąc zaoszczędzić, zawieramy umowę na sumę niższą niż rzeczywista wartość mienia. Do niedawna wielu ubezpieczycieli stosowało tzw. klauzulę proporcji, czyli wypłacało ułamek wartości szkody. Takie postanowienia OWU zostały uznane przez sądy za niedozwolone. W jednym z wyroków (sygn. akt: II CSK 743/15) Sąd Najwyższy wskazał, że w ubezpieczeniach majątkowych regułą powinna być wypłata odszkodowania odpowiadającego w pełni wysokości szkody. Jedyną granicę powinna stanowić suma ubezpieczenia, bo ona odpowiada wysokości składki. Klauzule, ograniczające odpowiedzialność ubezpieczyciela, w tym o niedoubezpieczeniu, wymagają wyraźnego wskazania w umowie. W innym wyroku z 16 października 2014 r. (III CSK 302/13) SN powiedział, że to firma ubezpieczeniowa powinna dopilnować, by składka odpowiadała wartości rzeczy ubezpieczanej.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej