E-sąd ma już dziewięć lat. Zaczął działać 1 stycznia 2010 r. i w założeniach miał rozstrzygać należności bezsporne, np. zaległe faktury, czynsze, niespłacone chwilówki, mandaty za jazdę bez biletu. W pierwszych latach działalności wierzyciel (banki, parabanki, firmy windykacyjne, operatorzy telefonii komórkowej, zakłady transportu miejskiego) nie musiał przedstawiać dowodów, że Kowalski jest mu coś winien, a sąd nie miał obowiązku tego badać. Na podstawie twierdzeń wierzyciela wydawał nakaz zapłaty, a gdy Kowalski nie odwołał się w terminie, nakazowi nadawana była klauzula wykonalności i do gry wkraczał komornik.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej