Konsultacja prawna: adwokat Marzena Świeczkowska-Wójcikowska

W spiralę zadłużenia łatwo wpaść. Trudniej się z niej wydostać. Tym bardziej że większość chwilówek jest drakońsko droga – od kilkuset do nawet 2 tys. proc. rocznie! Firmy pożyczkowe bronią się, że nikt nie pożycza u nich na rok lub więcej, dlatego nie należy się przejmować RRSO (rzeczywista roczna stopa oprocentowania). Ale już nad tym, że po miesiącu zamiast pożyczonych 5 tys. zł będziemy musieli zwrócić 6,4 tys. zł (1958 proc., najdroższa oferta pożyczkowa znaleziona ostatnio przez portal Money.pl), warto się zastanowić.

Absurdalnie wysokim oprocentowaniem postanowił się zająć rząd. W połowie lutego Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało projekt ustawy antylichwiarskiej, która ma skończyć „ze sprzedawaniem toksycznych pożyczek”. Maksymalny limit prowizji, kosztów i opłat przy chwilówkach i zakupach na raty zostanie ustalony na 45 proc. od kwoty w skali roku. Maksymalna wysokość oprocentowania ma pozostać bez zmian i wynosić tyle co dziś, czyli 10 proc. Ma być wyeliminowana możliwość egzekucji komorniczej z mieszkania, jeśli wysokość zadłużenia nie przekracza 5 proc. wartości domu lub lokalu. Za lichwę będą groziły kary więzienia. 

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej