Kolega z pracy chce zmienić samochód na lepszy model. Musi wziąć pożyczkę i potrzebuje żyranta. To czysta formalność, więc nie ma się czego obawiać – przekonuje.

Szwagier ma pomysł na własny biznes, ale trzeba mu podżyrować pożyczkę. Rodzinie się nie odmawia, więc przystępujemy do umowy.

Gdy kolega i szwagier przestaną spłacać raty, wierzyciel zwróci się do żyranta, bo odpowiada on za dług tak samo jak dłużnik. Jeżeli jest kilku poręczycieli, wierzyciel (bank, firma pożyczkowa) może wybrać, od którego zamierza dochodzić swojej należności.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej