Nie możemy robić w mieszkaniu lub na posesji, co nam się żywnie podoba. Niezadowoleni sąsiedzi mają prawo podać nas do sądu, a ten nakaże nam, byśmy skończyli z uciążliwymi zachowaniami.

Sąsiad – zbieracz śmieci

W niektórych przypadkach sądy mogą nawet wydać nakaz eksmisji.

Przykład. Pani Genowefa zajmowała mieszkanie komunalne. Przez lata znosiła do niego różne śmieci, aż sięgnęły sufitu. Sąsiedzi skarżyli się, że z lokalu wydobywa się fetor.

Gmina wielokrotnie wzywała kobietę, by uprzątnęła mieszkanie, aż w końcu wypowiedziała jej umowę najmu bez prawa do lokalu socjalnego.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej