To dobra wiadomość dla osób, którym banki nie chcą oddać części zapłaconej przy udzielaniu kredytu prowizji.

Do tej pory było tak, że klient, który szybciej, niż miał to w umowie, uregulował swoje zobowiązania wobec banku, zyskiwał to, że nie musiał płacić odsetek, ale przepadała mu prowizja. Tracił na tym sporo pieniędzy. Taką politykę stosowały banki, a klienci wspierani przez pełnomocników próbowali kwestionować to stanowisko.

- W takich sytuacjach kredytobiorcom należy się proporcjonalny zwrot poniesionych opłat okołokredytowych.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej