Piątek, 28 lipca. Do sklepu w Dzierżoniowie w woj. dolnośląskim wchodzi dwoje młodych ludzi. – Jesteśmy studentami. Pomożemy promować pani sklep – zachęcają właścicielkę panią Helenę. Mówią, że będą roznosić ulotki i dzwonić do potencjalnych klientów. Zapewniają, że usługa kosztuje tylko złotówkę, bo projekt finansowany jest ze środków unijnych.

Pani Helena, która jest już prababcią, się waha, więc biorą ją na litość. – Na promowaniu pani sklepu będziemy się uczyć i dzięki temu zaliczymy praktyki – mówią.

– Jeśli to tylko złotówka, to niech wam będzie – zgadza się pani Helena. Młodzi wyciągają umowę, wpisują dane sklepu, a pani Helena podpisuje. Po powrocie do domu pokazuje umowę wnuczce. – Babciu, to nie złotówka, ale 600 zł miesięcznie!

Dokładnie: 600 zł plus VAT miesięcznie i to przez 24 miesiące z opcją automatycznego przedłużenia o kolejne pół roku. Przedsiębiorca, który chce zerwać taką umowę, musi zapłacić 8,9 tys. zł kary.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej