14 tys. terminali płatniczych na milion mieszkańców – takim wskaźnikiem może pochwalić się Polska. Dużo? Średnia dla Europy to 21 tys. Mamy więc sporo do nadrobienia.

Blisko połowa ankietowanych Polaków sygnalizuje, że nie we wszystkich okolicznych sklepach i punktach usługowych może płacić kartą. 7 proc. twierdzi, że sklepów, gdzie można płacić tylko gotówką, jest znaczna większość – wynika z badania Kantar TNS na zlecenie MasterCard.

Kartą nie zapłacimy na targach i bazarach (75 proc. wskazań), w automatach z napojami lub przekąskami (56 proc.), w zakładach usługowych, np. w warsztatach samochodowych, u szewca czy stolarza (53 proc.), czy za bilety komunikacji miejskiej (50 proc.). W opinii ankietowanych blisko połowa gabinetów dentystycznych, salonów fryzjerskich i kosmetycznych też nie akceptuje kart.

Ostre cięcie opłat

Jeszcze kilka lat temu trudno było się dziwić przedsiębiorcom. Od każdej transakcji bezgotówkowej muszą bowiem zapłacić prowizję, a te należały do jednych z najwyższych w Europie. Małe punkty handlowe musiały oddać nawet 3 proc. wartości transakcji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej