Przepisy rozporządzenia o ochronie danych osobowych dotyczą wszystkich placówek zdrowia: dużych szpitali zatrudniających setki osób personelu medycznego, ale także gabinetów lekarskich, w których przyjmuje choćby jeden lekarz. Generalnie RODO zabrania przetwarzania danych dotyczących zdrowia konkretnej osoby. Przychodnia nie może zatem udostępnić takich danych firmie farmaceutycznej ani prywatnej klinice, która nie udziela danemu pacjentowi świadczeń zdrowotnych. Możliwe jest jednak przetwarzanie danych w celu ratowania życia i zdrowia, np. pogotowie ratunkowe może udzielić informacji o stanie zdrowia pacjenta i jego chorobach szpitalowi, do którego chory został przywieziony.

Czy inni pacjenci przychodni mogą wiedzieć, co mi dolega?

Nowe przepisy ochrony danych osobowych wprowadzają rygorystyczne zasady. Już sam fakt wizyty u lekarza staje się daną osobową. Jak instruuje Ministerstwo Cyfryzacji, „lekarz nie powinien rozkładać na stole kart pacjenta. Chodzi o to, byśmy nie wiedzieli, kto miał wizytę przed nami i kto wejdzie do gabinetu po nas. Wartym rozważenia jest zrezygnowanie po 25 maja z oznaczania gabinetów medycznych specjalnością lekarza”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej