– E-akta to kolejne cyfrowe udogodnienie dla przedsiębiorców. Od początku tego roku dzięki e-składce firmy mogą już opłacić składki na poszczególne fundusze prościej i szybciej, jednym przelewem na swój numer rachunku składkowego zamiast czterech lub pięciu osobnych przelewów, jak to było wcześniej. Oznacza to dla przedsiębiorców oszczędność czasu i pieniędzy. Tak będzie i teraz przy wprowadzaniu e-akt – ogłosił w czwartek na konferencji prasowej Marcin Zieleniecki, wiceminister pracy. Ustawa o skróceniu okresu przechowywania akt pracowniczych oraz ich elektronizacji (tzw. e-akta pracownicze) wchodzi w życie od 1 stycznia 2019 r. i rozwiązuje jeden z absurdów, na które od lat narzekają polscy przedsiębiorcy: konieczność długotrwałego przechowywania akt pracowniczych.

Na świecie w większości państw tego problemu już nie ma.

W Wielkiej Brytanii pracodawcy muszą to robić tylko przez sześć lat, w Szwajcarii, Niemczech i Finlandii przez dziesięć, w Danii - pięć, w Kanadzie – trzy, a w Singapurze tylko przez dwa. W Polsce obowiązek przechowywania akt określono na 50 lat. Firmy trzymają więc akta w magazynach, a gdy ich nie posiadają, przechowanie zlecają firmom zewnętrznym (działa ich u nas ok. 200). Łącznie wszyscy przedsiębiorcy płacą za przechowywanie akt ok. 130 mln zł rocznie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej