Od połowy ubiegłego roku do połowy tego roku upadło ponad 650 małych firm. Według Krajowego Rejestru Długów 50-milionowych strat można było uniknąć. Co czwarte plajtujące przedsiębiorstwo trafiło na czarne listy dłużników już rok przed ogłoszeniem upadłości, ale kontrahenci się tym nie interesowali.

Drobne i średnie przedsiębiorstwa niszczą zatory płatnicze, a raczej mechanizm domina - upadłość jednej firmy powoduje upadłość jego kontrahentów. Przedsiębiorcy z reguły bagatelizują pierwsze symptomy problemów finansowych swoich klientów czy firm współpracujących. O ich kłopotach zazwyczaj dowiadują się w momencie, kiedy ci przestają im płacić.

Wpis do rejestru dłużników to ostrzeżenie

Kiedy współpracująca firma przestaje płacić, jest zdecydowanie za późno na reakcję - komentuje Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. – Z naszych danych wynika, że co czwarta firma z tych, które ogłosiły upadłość, była notowana w Krajowym Rejestrze Długów nawet 12 miesięcy przed bankructwem, a co druga – trzy miesiące przed plajtą. Wystarczyłoby więc regularnie sprawdzać kondycję finansową kontrahenta, by w porę wycofać się z ryzykownej współpracy – wyjaśnia Łącki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej