Bohaterowie czasów transformacji są zmęczeni. W postsocjalistycznej rzeczywistości budowali pierwsze firmy, dziś zbliżają się do wieku emerytalnego. Kto je przejmie? To jedno z większych wyzwań stojących przed naszą gospodarką.

Jak wskazuje Polski Generalny Sondaż Społeczny – cytowany przez raport ThinkThank i BNP Paribas Bank Polska – w 1992 r. dwie trzecie przedsiębiorców miało ponad 35 lat. Obecnie połowa pracodawców ma ponad 44 lata, a co dziesiąty jest już po sześćdziesiątce.

Przedsiębiorców, którzy ukończyli 65 lat jest już 228 tys.

Niestety, przyszłość ich firm jest jedną wielką niewiadomą. Z badania przeprowadzonego przez Instytut Biznesu Rodzinnego wynika, że 70 proc. właścicieli firm rodzinnych chce przekazać biznes swoim następcom, ale tego nie robi. Dlaczego? Bo nie mogą ich znaleźć!

Młodzi się nie rwą, aby firmy przejąć. Badania prowadzone przez Uniwersytet St. Gallen i Instytut Biznesu Rodzinnego wskazują, że jedynie blisko 6-8 proc. dzieci przedsiębiorców rozważa zajęcie się biznesem rodzinnym. Nic więc dziwnego, że po śmierci właściciela, gdy przedłuża się postępowanie spadkowe (zwłaszcza gdy jest kilku spadkobierców), w firmie nie ma kto podejmować decyzji. Efekt? Co miesiąc z ewidencji gospodarczej wykreślany jest z tego powodu 800 firm.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej